Samorządowy przewoźnik nie płacił na bieżąco PKP za dzierżawę kas czy wykorzystywanie innych pomieszczeń na dworcach kolejowych. Zadłużenie Przewozów Regionalnych względem PKP SA urosło do poziomu 56 mln zł. - Za tę sumę można przeprowadzić generalny remont dziesięciu średnich dworców kolejowych - mówi Michał Wrzosek, rzecznik PKP SA. W styczniu władze PKP poinformowały więc Przewozy, że z końcem lutego wypowiadają im umowę dzierżawy około 700 kas biletowych. Pasażerom groziło drastyczne ograniczenie liczby punktów, w których mogliby nabyć bilety na pociąg.
We wtorek jednak spółki doszły do porozumienia. Tak przynajmniej mówią przedstawiciele PKP. - Nie ma ryzyka, że kasy przestaną działać - mówi Michał Wrzosek. - Porozumieliśmy się, w jaki sposób Przewozy Regionalne mają spłacić swoje długi i bieżące zobowiązania względem PKP SA.
Przewozy Regionalne mają jednak nieco inne stanowisko. - Odbyła się kolejna runda rozmów. Choć na razie nie ma jeszcze formalnego porozumienia - mówi Piotr Olszewski, rzecznik Przewozów Regionalnych. Zapewnia jednak, iż dla pasażerów nie ma żadnego zagrożenia, że od 1 marca nie będą mogli kupić biletów na pociąg Przewozów Regionalnych. - Będziemy cały czas używali kas, trwają rozmowy, jak mamy się rozliczać z PKP od marca - mówi Olszewski.
Już w zeszłym roku Przewozy Regionalne miały poważne przejścia w sprawie swoich długów względem PKP InterCity. Pod koniec listopada sięgały one 125 mln zł. Był to głównie skutek zaległości w przekazywaniu pieniędzy za wzajemną sprzedaż biletów. Wcześniej InterCity nasłało na Przewozy
komornika, który zablokował konta spółki. Ale problem zażegnano. Firmy doszły do porozumienia w sprawie spłat. Podobne porozumienie Przewozy Regionalne podpisały z PKP Energetyka (zaległości za prąd), cały czas rozmowy trwają w przypadku długów względem PKP Polskie Linie Kolejowe (opłaty za dostęp do torów).
- Długi Przewozów Regionalnych względem spółek z Grupy PKP ciągle jeszcze przekraczają 300 mln zł - mówi Michał Wrzosek.