Biznes Ludzie Pieniądze

Czemu w styczniu sprzedaż detaliczna była tak słaba?

Patrycja Maciejewicz
23.02.2010 , aktualizacja: 23.02.2010 21:00
A A A Drukuj
Czy gospodarka kuleje? W styczniu w sklepach kupiliśmy mniej niż rok temu








Układanie gospodarczego obrazka Polski w styczniu jest wyjątkowo trudne. Niemal każda nowa informacja z GUS zaskakuje ekonomistów. A to inflacja przyspieszyła, choć lada moment miała zacząć spadać; a to przemysł nagle zwiększył produkcję, choć nastroje przedsiębiorców sugerowały pogorszenie koniunktury; a to mimo zimy przybyło prawie 50 tys. etatów w firmach, na przekór czemu płace niemal stanęły w miejscu.

We wtorek GUS znów wprawił ekonomistów w konsternację. Tym razem chodzi o sprzedaż detaliczną, która w styczniu zwiększyła się, ale tylko o 2,5 proc., a w grudniu osiągnęła roczny wzrost na poziomie 7,2 proc., podczas gdy ekonomiści obstawiali 5,5 proc.

Gdy uwzględnić wzrost cen, okaże się, że realnie sprzedaż spadła o 1,1 proc. - To najmniej od pięciu lat - zauważa Adam Czerniak, ekonomista Invest Banku.

Czy gorsza sprzedaż i wzrost bezrobocia przyhamują popyt konsumpcyjny i wzrost gospodarczy w kolejnych miesiącach? Nasze wydatki stanowią przecież ponad 60 proc. PKB.

Ekonomiści uspokajają. Ich zdaniem styczniowe dane są odbiciem różnych czynników sezonowych i jednorazowych. Choćby najmroźniejszej i najbardziej śnieżnej od lat zimy. Kupowaliśmy mniej, bo do wielu sklepów i na bazarki trudno było dojechać lub zaparkować w ich pobliżu.

Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK, przypomina, że niewielki wzrost w ujęciu rocznym wynika z punktu odniesienia, czyli przyzwoitego pod tym względem stycznia 2009. - Wtedy sytuacja na rynku pracy była relatywnie dobra, a konsumpcja rosła szybko - tłumaczy.

Mniej niż przed rokiem kupiliśmy mebli i sprzętu RTV (o 5,7 proc.), żywności (o 3,3 proc.) czy samochodów (o 2,4 proc.). Zdaniem Czerniaka dilerzy samochodowi proponowali mniejsze obniżki na wyprzedażach niż w styczniu 2009 roku.

Jednocześnie cały czas utrzymuje się wzrost sprzedaży paliw (o 18,4 proc.), farmaceutyków i kosmetyków (o 18,3 proc.) czy ubrań i butów (o 6,7 proc.).

Wiceprezes GUS Halina Dmochowska podkreśliła we wtorek, że koniunktura konsumencka poprawia się. - Wszystkie wskaźniki poszły w górę. To dobrze rokuje popytowi konsumpcyjnemu - powiedziała dziennikarzom.

Jednak zdaniem Piotra Kalisza, głównego ekonomisty Citi Handlowego, nie zwiększamy zakupów na tyle, by zaowocowało to rychłym wzrostem cen w sklepach. - To pomoże w obniżeniu wskaźnika inflacji do poziomu celu inflacyjnego ustalonego przez Radę Polityki Pieniężnej - stwierdza Kalisz. Ten cel to 2,5 proc. i zdaniem ekonomistów osiągniemy go mniej więcej w połowie roku, bo potem inflacja znów przyspieszy.

Dziś nowy skład Rady kończy swoje posiedzenie. Zdaniem ekonomistów podstawowa stopa zostanie utrzymana na poziomie 3,5 proc., najniższym w historii. - RPP zacznie podwyższać stopy w drugiej połowie roku - przewiduje Kalisz.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów