Jej ogniwo paliwowe z ceramicznym elektrolitem produkuje energię, łącząc powietrze i różne rodzaje paliw bez potrzeby przechodzenia przez proces spalania. Jak
tłumaczy gazeta , ogniwo przypomina wymiarami odbitkę fotograficzną Polaroid i działa dzięki reakcji elektrochemicznej, gdzie elektrolitem jest ceramiczna membrana będąca doskonałym przewodnikiem jonów tlenu, które wchodzą w reakcję z paliwem gazowym. Produktem tej reakcji są woda i elektrony, które mogą płynąć w obwodzie zewnętrznym, dając prąd elektryczny. W tego typu ogniwach można stosować różne paliwa: wodór, tlenek węgla, metan, propan, etan.
Według przedstawicieli Bloom Energy tysiące takich ogniw można umieścić w kontenerze wielkości lodówki zwanym Bloom Energy Server, który może zaopatrywać w energię ok. 100 gospodarstw domowych lub duży biurowiec. Koszt urządzenia - ok. 700-800 tys. dol. - zwraca się w ciągu kilku lat dzięki oszczędnościom na opłatach za energię.
W przeciwieństwie do energii wiatrowej czy słonecznej, z której nie zawsze można korzystać, tego typu ogniwa są do dyspozycji przez całą dobę, niezależnie od warunków atmosferycznych.
Kilka dużych koncernów, w tym Coca-Cola, FedEx,
Google, Staples, Wal-Mart, już testuje tę nową technologię. W próbnej eksploatacji urządzenia powstało dotąd 11 mln kilowatogodzin energii przy emisji dwutlenku węgla obniżonej o ponad 5 tys. ton.