- Mamy przed sobą dużo ciężkiej
pracy, ale wierzymy, że najgorsze jest już za nami. Założyliśmy sobie cele, które musimy wypracować, i każdy z nich realizujemy szybciej od założeń. Nie oznacza to jednak, że nie czekają nas już trudne czasy - powiedział na konferencji prezes banku Stephen Hester. Ubiegłoroczna strata jest znacznie mniejsza niż ta z 2008 r., która wyniosła 24,3 mld funtów. Większej straty za 2009 r. spodziewali się analitycy, według których RBS mógł stracić ok. 5,7 mld funtów w tym okresie. - Te wyniki są dużo bardziej pozytywne, niż mogło się wydawać jeszcze jakiś czas temu. Wszyscy są ciekawi, jak szybko Hesterowi uda się doprowadzić do wzrostu wartości akcji banku - komentuje Julian Chillingworth, analityk z Rathbone Brothers Plc. Tuż po godz. 10 na londyńskiej giełdzie akcje RBS rosły o 6,6 proc.
Royal Bank of Scotland był tym samym najbardziej zwyżkującą spółką na parkiecie.
84 proc. akcji RBS ma brytyjski rząd, który uchronił bank przed upadkiem, udzielając mu pomocy w kwocie 45,5 mld funtów. Według informacji Bloomberga na
wynagrodzenia i premie dla swoich pracowników bank przeznaczył w ubiegłym roku 1,3 mld funtów. W 2008 r. na ten sam cel RBS wydał ok. 900 mln funtów. Tymczasem sam prezes Stephen Hester ogłosił już w poniedziałek, że rezygnuje z wypłacenia sobie premii za ubiegły rok. Według nieoficjalnych informacji Hester, którego ubiegłoroczna premia mogła sięgnąć 2,5 mln dol., zrobił tak pod wpływem presji społecznej na szefów banków zarabiających zbyt dużo. Wcześniej podobną decyzję podjęli już prezes i przewodniczący rady nadzorczej innego dużego brytyjskiego banku Barclays.