Wszystko zaczęło się w niedzielę 14 lutego, gdy państwowa łotewska
telewizja LTV w programie reporterskim "De facto" ujawniła wyciek około 120 gigabajtów danych z urzędu podatkowego. Luka, która miała doprowadzić do wycieku informacji, znajdowała się w systemie elektronicznego składania deklaracji podatkowych. O wycieku informacji dziennikarzy "De facto" poinformowała grupa osób nazywająca siebie Czwartą Ludową Armią Przebudzenia (4ATA). Teraz jeden z członków Armii o pseudonimie "Neo" (tak jak główny bohater filmu "Matrix") powoli ujawnia w internecie zarobki łotewskich bogaczy.
Całe zdarzenie nabiera wyrazu, gdy weźmiemy pod uwagę obecną sytuację gospodarczą Łotwy. W zeszłym roku PKB tego kraju spadł o blisko 18 proc., bezrobocie według Eurostatu w grudniu osiągnęło aż 22,8 proc. i było najwyższe w UE.
By ratować stan finansów publicznych i spełnić warunki otrzymania sięgającej 7,5 mld euro pomocy międzynarodowej, łotewski rząd był zmuszony do przeprowadzenia drastycznych cięć budżetowych. Pensje niektórych nauczycieli czy lekarzy spadły nawet o jedną trzecią!
"Neo" na Twitterze podał już link do informacji o zarobkach Arisa Zigursa, prezesa miejskiej spółki ciepłowniczej w Rydze. Wypłacił on sobie w 2009 r. premię w wysokości 16 tys. łatów (90 tys. zł), choć wielu pracowników na niższych stanowiskach w jego firmie musiało zgodzić się na obniżki pensji.
W środę "Neo" opublikował listę zarobków policjantów, dając komentarz na Twitterze: "Wzywam związek zawodowy policjantów do przeanalizowania danych, zastanowienia się, czy reforma płac jest sprawiedliwa, i do dalszej walki z przestępczością".
- Wygląda na to, że Łotysze mają nowych bohaterów, podobnych do Robin Hooda - powiedział w łotewskim
radiu Maris Kucinskis, szef parlamentarnej narodowej komisji bezpieczeństwa.
Nie wiadomo, kim jest "Neo". Na swoim koncie na Twitterze jako lokalizację ma podany
Londyn. Obok pisze "Wolna i sprawiedliwa Łotwa".
Łotewska policja już poszukuje hakera. Zwróciła się do innych krajów o pomoc w schwytaniu go.
Tymczasem wykradzenie danych z urzędu skarbowego wywołało na Łotwie dyskusję o poziomie zabezpieczeń tamtejszych systemów informatycznych. Zdaniem komisji bezpieczeństwa tylko połowa z 175 państwowych baz danych ma odpowiednie zabezpieczenia.
