Semax to poznańska spółka odzieżowa, do której należały m.in. marki Deep, Hot Oil, Vabbi Factory Outlet. Na początku zeszłego roku
Raiffeisen Bank oferował jej obligacje swoim prestiżowym klientom, reklamując je ponoć jako bezpieczne i dochodowe. Spółka zbankrutowała, zaś klienci oskarżają bank o działanie w złej wierze. Dowodzą, że bank jeszcze kilka dni przed ujawnieniem informacji, iż Semax jest niewypłacalny, wciskał klientom obligacje. A wiedzieć o kłopotach poznańskiej firmy musiał, bo był jednocześnie jej kredytodawcą.
Straciły VIP-y Poszkodowani to głównie klienci tzw. Klubu VIP, który mają w banku osobistych doradców podpowiadających, w co najlepiej zainwestować. Pani R. z Poznania, jedna z poszkodowanych, twierdzi, że przyszła do banku po bezpieczną inwestycję. I przekonywano ją, że obligacje Semaksu to pewny zysk. Zainwestowała 1 mln zł. Pan K. z Pomorza kupił obligacje poznańskiej spółki za 200 tys. zł.
Niedługo potem wybuchła bomba - bank ogłosił, że Semax jest niewypłacalny i nie wykupi obligacji. A także że składa wniosek o upadłość. Od pół roku sprawie obligacji przygląda się poznańska prokuratura. Ma już 19 poszkodowanych. To klienci banku, którzy kupili obligacje Semaksu pod koniec 2008 r. i na początku 2009 r. Rekordzista stracił 3 mln zł. W sumie Semax nie wykupił obligacji za 20 mln zł.
Prokurator Mikołaj Gajewicz, który prowadzi śledztwo: - Poszkodowani twierdzą, że byli nachalnie namawiani przez swoich doradców do kupna obligacji Semaksu. Sprawdzamy, czy padli ofiarą oszustwa.
Obligacji nie kupowały rynkowe rekiny. Pan K. miał w banku "bezpieczny profil inwestycyjny" nastawiony na małe ryzyko i niewielki zysk. Doradca mógł zaproponować mu ryzykowne inwestycje tylko na jego prośbę. Pani R. miała "profil zrównoważony" dopuszczający tylko przejściowe straty. - Gdyby wiedzieli, jak skończy Semax, nigdy nie pożyczyliby mu złotówki - mówi Robert Dakowski, radca prawny reprezentujący pokrzywdzonych.
Dakowski przekonuje, że spółki obracające dziesiątkami milionów nie upadają z dnia na dzień: - Semax musiał wiedzieć, że ma kłopoty. I bank także.
Czy Semax mówił prawdę Semax miał w Raiffeisen Banku kredyty (nie zdążył spłacić ponad 7 mln zł), więc musiał informować go o swojej sytuacji. Nie wiadomo tylko, czy podawał prawdę i co bank zrobił z tą wiedzą. Prokurator chce się tego dowiedzieć z bankowej dokumentacji. Tyle że przez ostatnie pół roku bank zasłaniał się tajemnicą i nie chciał jej pokazać. Dopiero dwa tygodnie temu nakazał mu to sąd.
Prokuratura zażądała również nagrań rozmów bankowych doradców z klientami, którzy kupili obligacje. Chce sprawdzić, czy klienci, mówiąc o "nachalnych zachętach", mają rację. Z sądowym nakazem byli już w centrali banku policjanci - zabrali część taśm.
Prokurator Mikołaj Gajewicz na razie stawia pytania: - Od kiedy szefowie Semaksu wiedzieli, że nie mają środków na wykupienie obligacji? Czy bank wiedział, że spółka ma finansowe problemy? A jeśli wiedział, to dlaczego do końca sprzedawał je klientom?
Ma na nie odpowiedzieć ekspert z rachunkowości, który przeanalizuje dokumentację finansową spółki i banku. Od jego opinii zależeć będą losy śledztwa.
Raiffeisen się broni Mariusz Szeib, prezes Semaksu, zapewnia "Gazetę", że informował bank o kłopotach. I o tym, że jeśli po wykupie jednych obligacji nie sprzeda kolejnych, to sytuacja firmy z dnia na dzień dramatycznie się pogorszy. Bank więc obligacje sprzedawał. Rzecznik banku Marcin Jedliński odbija piłeczkę, twierdząc, że to Semax powinien informować swoich klientów. - Nie można nas obciążać odpowiedzialnością za zobowiązania, które ciążyły na emitencie obligacji - mówi. I dodaje, że bank zawiesił sprzedaż obligacji, gdy dowiedział się, że spółka nie będzie mogła ich wykupić.
A zarzut, że bank zachęcał do kupna obligacji Semaksu? - W żaden sposób nie można powiedzieć, by ich sprzedaż prowadzona była w jakiś szczególny sposób - twierdzi rzecznik Jedliński.
Sąd do dzisiaj nie ogłosił upadłości Semaksu, bo firma chce dogadać się z wierzycielami. Zaproponowała wykup obligacji za jedną trzecią wartości. Ich posiadacze chcą jednak odzyskać wszystkie stracone pieniądze.