Ulgi podatkowe na gaz z Gazociągu Północnego mają być jednym z kluczowych tematów tegorocznych niemiecko-rosyjskich konsultacji rządowych w Jekaterynburgu - napisał wczoraj
dziennik "Kommiersant". - Kwestia opodatkowania gazu, który będzie eksportowany z Rosji przyszłym gazociągiem, powinna zostać rozstrzygnięta w umowie państw biorących udział w tym projekcie - powiedział rosyjskiemu dziennikowi anonimowy przedstawiciel Gazprom Eksport, eksportowego ramienia rosyjskiego koncernu.
Od tej decyzji mogą zależeć zyski konsorcjum Nord Stream, które założył Gazprom z niemieckimi koncernami E.ON i BASF, by ułożyć rurę do Niemiec przez Bałtyk. - Podmorski gazociąg opłaca się tylko po przyznaniu ulg podatkowych, bo amortyzacja takiej inwestycji jest bardzo wysoka - powiedział Michaił Korczemkin, analityk firmy East European Gas Analysis cytowany przez "Kommiersant".
Ulgi podatkowe może dać przede wszystkim
Rosja, która do ceny gazu wysyłanego na eksport dolicza 30 proc. cła eksportowego. W ten sposób
Moskwa już wspierała niektóre gazociągi Gazpromu, np. zbudowaną z Włochami rurę Blue Stream do Turcji. Gaz transportowany tą rurą jest zwolniony z cła, co kosztowało już
budżet Rosji 3,8 mld dol. Ale stałych reguł nie ma. Moskwa nie zwolniła z podatku gazu eksportowanego do Niemiec rurą jamalską przez Polskę i dzięki temu na gazie przesyłanym tranzytem przez Polskę budżet Rosji w ciągu dekady zarobił 14,6 mld dol. - jak podaje "Kommiersant".
Jednak Moskwie dużo łatwiej jest przyznać ulgi podatkowe niż Niemcom, bo w UE takie ulgi są traktowane jako pomoc publiczna zatwierdzana przez Komisję Europejską. A w UE coraz krytyczniej patrzą na wszelkie ulgi dla Gazpromu.
Kilka dni temu dziennik "The Financial Times Deutschland" napisał, że niemiecki Federalny Urząd Kartelowy wziął pod lupę kontrakty firmy Wingas. To największa niemiecka spółka Gazpromu, która większość gazu z Rosji sprowadza tranzytową rurą przez Polskę, a w przyszłości ma być głównym odbiorcą surowca z Gazociągu Północnego. Niemiecki urząd ma zastrzeżenia do kontraktów, które nie pozwalają Wingas sprzedawać innym firmom gazu sprowadzanego z Rosji. To ogranicza konkurencję i pozwala windować ceny gazu dla konsumentów.
Jest to szczególnie łatwe, jeśli zakaz sprzedaży gazu jest powiązany z klauzulą "bierz lub płać". Ta klauzula przewiduje, że odbiorca gazu musi zapłacić za zamówiony gaz, nawet jeśli nie wykorzysta w pełni
zamówienia. Odbiorca związany tą klauzulą nie będzie szukać tańszych dostaw, bo grozi mu kara. A jednocześnie nie mógłby uniknąć tej kary, sprzedając gaz innym firmom, bo nie zezwala na to kontrakt.
Wingas twierdzi, że problem dotyczy starych kontraktów z Gazpromem, bo nowe zezwalają już na odsprzedawanie innym firmom gazu sprowadzanego z Rosji.