8 lutego w prywatnym domu na Manhatanie do stołu zastawionego ekskluzywną kolacją zasiadła niewielka grupa inwestorów, współpracujących m.in. ze słynnymi funduszami SAC Capital Advisors LP, Soros Fund Management LLC i Brigade Capital . Według
WSJ głównym tematem spotkania była sytuacja w Grecji i sposób obniżenia wartości euro. Jak bardzo inwestorzy chcieliby osłabić europejską walutę? Najchętniej do poziomu 1 dolara za euro. Dlaczego? Bo - jak powiedział gazecie WSJ Hans Hufschmid, jeden z byłych szefów Salomon Brothers i obecny szef funduszu GlobeOp Financial Services SA - To daje niezwykłą szansę zarobienia dużych pieniędzy.
W jaki sposób? Załóżmy, że fundusz hedgingowy (czyli specjalizujący się w spekulacjach obciążonych dużym ryzykiem) inwestuje 5 mln dol w
opcje walutowe, które zakładają spadek wartości dolara. Jeśli dolar rzeczywiście straci na wartości, fundusz zarobi. Co więcej, firma może zastosować tzw. dźwignię finansową, która podnosi wartość transakcji. Jeśli fundusz zagra dźwignią na poziomie 100 mln dol, to spadek dolara o 0,5 proc. dziesięciokrotnie zwiększy kapitał (dźwignia sprawia, że mimo, iż fundusz wyłożył jedynie 5 mln dol. to kontroluje kupno lub sprzedaż o wartości 100 mln dol.).
Goldman Sachs, Merrill Lynch oraz Barclays Capital już zaczęli pomagać inwestorom obstawiać spadek euro i wyszukać odpowiedni kontrakt. Banki proponowały stosunkowo tanie kontrakty, które dają bardzo dużą stopę zwrotu, jeśli euro zrówna się z dolarem w ciągu roku.
W tygodniu, w którym odbyła się
kolacja, liczba tego typu kontraktów wzrosła do rekordowych 60 tys. Według banku Morgan Stanley jest to najwięcej od 1999 roku.
Trudno będzie ocenić, czy działania inwestorów będą miały jakikolwiek wpływ na
kurs euro, bo jest to rynek o dziennym obrocie 1,2 bln dol. Działania spekulantów są jednak dodatkowym bodźcem do osłabienia europejskiej waluty (obok kiepskiej sytuacji Grecji i Hiszpanii)
Trudno będzie ocenić, czy działania inwestorów będą miały jakikolwiek wpływ na kurs euro, bo jest to rynek o dziennym obrocie 1,2 bln dol. Działania spekulantów są jednak dodatkowym bodźcem do osłabienia europejskiej waluty (obok kiepskiej sytuacji Grecji i Hiszpanii)
