Szwedzi odetchnęli z ulgą. Tamtejszy koncern Saab będzie mógł nadal produkować swoje wyrafinowane auta, bo znalazł nowego właściciela. W ostatni wtorek tę perełkę szwedzkiej motoryzacji przejęła od General Motors zarejestrowana w Holandii firma Spyker Cars, niszowy producent sportowych aut dla zamożnych snobów.
Los Saaba ważył się od roku, kiedy GM postanowił zakończyć związek ze szwedzką firmą. Amerykański gigant balansował wtedy na krawędzi bankructwa i pozbywał się nierentownych interesów. A przez dwie dekady związku z GM szwedzka firma tylko raz zamknęła rok czystym zyskiem. Do ratowania Saaba nie kwapił się także rząd w Sztokholmie, chociaż ta firma zapewnia ponad 15 tys. miejsc pracy w Szwecji. - Wyborcy głosowali na mnie, bo chcą wydatków na szpitale i policjantów, a nie na firmy pogrążone w stratach - mówiła przed rokiem szwedzka minister gospodarki Maud Olofsson. Żądała, by nowego inwestora znaleźli Amerykanie.
GM podjął to wyzwanie. I latem zeszłego roku Amerykanie uzgodnili sprzedaż Saaba firmie Koenigsegg produkującej jedne z najdroższych sportowych samochodów świata. Specjaliści nie kryli jednak zaskoczenia. Bo chociaż auta Koenigsegg są wyceniane na 1 mln euro za sztukę, to ta firma sprzedaje ich tylko 18 rocznie. Skąd taka "mała rybka" miała wziąć pieniądze na utrzymanie i rozwój koncernu produkującego przed kryzysem100 tys. samochodów rocznie? Wątpliwości nigdy nie rozwiano. I nie było wielkiego zaskoczenia, gdy w listopadzie zeszłego roku Koenigsegg wycofał się z transakcji, a GM zaczął przebąkiwać o likwidacji szwedzkiej firmy.
Wtedy nagle do gry wszedł Spyker Cars. Ta firma pod wieloma względami przypomina niefortunnego Koenigsegg. Pojawiła się w świecie motoryzacyjnym w 2000 r. z planem produkcji supersportowych aut konkurujących z bolidami Ferrari czy Aston Martina. To nie jest interes na wielką skalę przynoszący szybkie zyski. W zeszłym roku Spyker sprzedał 43 auta, w cenie ok. 200 tys. euro za sztukę. Od początku działalności holenderska spółka nie zanotowała zysków. Działała za pieniądze inwestorów, głównie rosyjskiego bankiera Władimira Antonowa.
Nic dziwnego, że GM miał wątpliwości. Pierwsza runda negocjacji Amerykanów ze Spykerem zakończyła się fiaskiem i pod koniec zeszłego roku GM zaczął szykować likwidację szwedzkiej firmy. Spyker nie dał za wygraną i pod koniec stycznia wynegocjował przejęcie Saaba. Jednocześnie ogłoszono, że Antonow sprzeda swoje akcje holenderskiej firmy. Dlaczego? Nie wyjaśniono. A szwedzkie gazety pisały, że zażądał tego GM, bo Amerykanie dostali od szwedzkiego kontrwywiadu sygnały o związkach rosyjskiego przedsiębiorcy z mafią.
Za akcje Saaba Spyker płaci 75 mln dol. Niedużo, bo w kasie szwedzkiego koncernu GM zostawił ponad 200 mln euro gotówką. Ale nawet tak umiarkowana zapłata dla holenderskiej firmy oznacza wydatek cztery razy wyższy niż roczne przychody. Skąd Spyker wziął tę górę pieniędzy?
Sensacja wybuchła tuż przed sfinalizowaniem umowy. - To ja wyłożyłem te pieniądze - powiedział Władimir Antonow szwedzkiemu dziennikowi "Dagens Industri". Rosyjski przedsiębiorca żalił się, że bezpodstawnie oskarżono go o związki z mafią. Powiedział, że wynajął firmę detektywistyczną zatrudniającą dawnych funkcjonariuszy FBI i CIA, aby przygotowała raport przywracający mu reputację. Bo Antonow nie chce zrezygnować z Saaba. - Jeśli GM da mi możliwość, to z radością będę inwestować w Saaba nie tylko jako kredytodawca, ale także jako właściciel - stwierdził przedsiębiorca w "Dagens Industri".
Rosyjski dziennik "Wiedomosti" przypomniał jednak, że GM miał podstawy do wątpliwości. Bank Centralny Rosji nie dopuścił dwóch banków Antonowa do systemu ubezpieczenia lokat. Wtedy przedsiębiorca banki te połączył z bankiem Investbank z Kaliningradu, który był już włączony do państwowego systemu ubezpieczenia lokat. W 2008 r. brytyjski nadzór finansowy nie zezwolił na otwarcie oddziału litewskiego banku Snoras, który kontroluje Antonow.
Jednak nie tylko Antonow w ostatniej chwili ruszył na pomoc Saabowi.
Na finansowanie szwedzkiej firmy Spyker dostał kredyt zamienny na własne akcje od funduszu GEM Yield Fund znanego z Polsce z inwestycji w giełdowe spółki Centrozap i Petrolinvest. Z oporów przed pomocą Saabowi zrezygnował rząd Szwecji i poręczył tej firmie 400 mln euro kredytu z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. A GM w zamian za sprzedaż akcji Saaba po ulgowej cenie do 2016 r. ma dostać od tej firmy 326 mln dol. dywidendy.
W finansach Saaba panuje taki mętlik, że chociaż Szwedzi mogą się cieszyć z uratowania tej firmy, to nie mają pewności na jak długo.