"Pożyczka ekspresowa na zimowy wyjazd kosztuje dziennie tyle, co kostki rosołowe" - kuszą od dłuższego czasu plakaty wywieszone w placówkach Banku Pekao. Na plakatach widać też "dowody rzeczowe" na poparcie prawdziwości tego komunikatu: zdjęcie szusującego narciarza i... rzeczoną kostkę rosołową z załączoną do niej metką cenową. Dobrze, że zima ma się już ku końcowi, bo jeszcze bym się dał skusić...
Więcej informacji o "Pożyczce ekspresowej" można znaleźć na stronie internetowej Banku Pekao. Obiecują tam oczywiście same korzyści z pożyczenia pieniędzy. "Naprawdę niskie raty. Nie odczujesz spłaty pożyczki w domowym budżecie. Za to na pewno odczujesz zmiany na lepsze, kupując sobie wreszcie to, o czym zawsze marzyłeś" - zachęca bank z żubrem w logo.
Pożyczkę można wziąć bez zabezpieczeń, i to nawet do 100 tys. zł. Jeśli ktoś ma konto w Banku Pekao, to nie musi nawet przynosić zaświadczenia o dochodach. Klient "z ulicy", niestety, u żubra kredytu na piękne oczy nie dostanie. Dobrze, że przynajmniej nie ma tu obowiązku - jak w kilku innych bankach oferujących pożyczki gotówkowe - założenia konta osobistego. W takim np. Lukas Banku, którego reklamę prześwietlałem w zeszłym tygodniu, prawie nie ma szans na pozytywne rozpatrzenie wniosku kredytowego bez przeniesienia do tego banku swojego ROR-u. Przynajmniej tak twierdzą panie w infolinii.
W "Pożyczce ekspresowej" od żubra największy problem to oczywiście cena. Informacja z plakatów, że kredyt dziennie kosztuje tyle, co kostka rosołowa, nie jest co prawda fałszywa, ale niestety mówi tylko pół prawdy o pekaowskim kredycie. Te 2,65 zł to dzienna część z prawie 80-złotowej miesięcznej raty, którą bank pobierze od kredytu w wysokości 3000 zł, wziętego na pięć lat (to najdłuższy możliwy okres spłaty pożyczki).
Policzmy: te 80 zł miesięcznie, spłacane przez bite 60 miesięcy, daje w sumie kwotę 4800 zł. Biorąc pod uwagę, że do ręki klient dostanie nie 3000 zł, ale tylko 2850 zł (po potrąceniu 150-złotowej prowizji), w sumie koszt opłat i odsetek wynosi 1950 zł. Z tych 2,65 zł dziennego kosztu pożyczki, które bank porównuje do ceny kostki rosołowej, prawie złotówka to wynagrodzenie banku za to, że pożyczył pieniądze! O tym na plakatach nie ma ani słowa. Tak wyglądają te "naprawdę niskie raty" pożyczki, której roczne oprocentowanie bank ustalił na jedyne 19,99 proc.
Zobacz poprzednie odcinki "Prześwietlamy reklamy":