Około 95 proc. greckiego długu znajduje się w rękach Europejczyków, głównie banków - wynika z badań Barclays Bank.
Tymczasem wielkie fundusze hedgingowe, jak pisze "Financial Times", kupiły w 2009 r. ogromne ilości papierów zabezpieczających przed niewypłacalnością greckiego rządu (tzw. CDS - credit default swaps). Wówczas jeszcze można było te instrumenty kupić bardzo tanio.
Dziś, mając odpowiednie zabezpieczenie, fundusze kupują greckie obligacje, których oprocentowanie znacznie wzrosło, lub sprzedają zabezpieczenie europejskim bankom.
W obu przypadkach - według "FT" - bardzo dobrze zarabiając.
Sukces tego planu zależał od pogłębienia się greckiego kryzysu i paniki na rynkach. Fundusze hedgingowe słusznie przewidziały, że europejskie banki, mając zbyt dużo greckiego długu, będą chciały się go w pewnym momencie pozbyć. Tak też się stało. CDS-y zabezpieczające przed niewypłacalnością Grecji można było nabyć w październiku 2009 r., płacąc 12,5 tys. dol. rocznie za każdy 1 mln dol. długu. Dziś te same kontrakty są niemal czterokrotnie droższe.