Biznes Ludzie Pieniądze

Jak finansiści kształtują kursy walut, czyli kto trzyma euro w garści

Agnieszka Mitraszewska
01.03.2010 , aktualizacja: 01.03.2010 10:59
A A A Drukuj
Nawet dzieci w szkole wiedzą, że o kursach walut decydują siły rynkowe. Wartość waluty związana jest z koniunkturą gospodarczą w danym kraju, jego bilansem płatniczym oraz stanem finansów publicznych. Gdy inwestorzy tracą wiarę w pomyślność gospodarczą jakiegoś kraju, biorą nogi za pas, a waluta leci na łeb na szyję. Pojedynczy ludzie, żeby nie wiem jakimi środkami dysponowali, nie są wstanie wpłynąć na kurs np. euro. Ale czy na pewno?
W ubiegłym tygodniu uważny czytelnik "The Wall Street Journal" mógł się dowiedzieć o pewnym obiedzie wydanym 8 lutego w prywatnej rezydencji na Manhattanie. W dużej mierze to spotkanie zdecydowało o losach ostatniego spadku kursu europejskiej waluty. W obiedzie wzięli udział przedstawiciele olbrzymich funduszy hedgingowych, m.in. SAC Capital Advisors LP i Soros Fund Management LLC. Garstka finansistów przy kurczęciu pieczonym w cytrynie prowadziła rozmowę o tym, jak nisko euro upadnie. Może osiągniemy parytet euro i dolara? Jeśli tak, to kiedy? Może nawet robili zakłady? Bo przecież na spadkach można równie dobrze zarobić jak na wzroście albo i lepiej.

Jeden z gości mówił o tym, że grecki dług jest pierwszą kostką domina, która rozpocznie lawinę kłopotów z długami rządów na świecie. Inny wspomniał, że warto kupować złoto ze względu na zagrożenie inflacyjne. Jeszcze inny spodziewa się wzrostu oprocentowania obligacji. Przedstawiciele funduszy hedgingowych mogą poprzez taką dyskretną wymianę myśli obierać wspólny kierunek działania, co oznacza dla nich pewniejsze zyski, napędzają bowiem rynek w obranym kierunku.

W 2008 roku, jak pisze "WSJ", odbył się podobny sabat, który przypieczętował los Lehman Brothers. Przedstawiciele wielkich funduszy doszli wspólnie do wniosku, że sytuacja tego banku jest fatalna i zaczęli obstawiać na rynku jego upadek, co znacznie przyspieszyło bieg wydarzeń.

Świat finansów dobrze też pamięta, że George Soros ma już na swoim koncie grę przeciwko niemu. W 1992 roku przeprowadził szarżę przeciwko funtowi brytyjskiemu, co zaowocowało, jak głoszą wtajemniczeni, zyskiem rzędu 1 mld dol. Funt upadł wówczas tak nisko, że musiał opuścić europejski wąż walutowy ERM, co doprowadziło do dalszego spadku jego wartości. Euro to jednak bardzo głęboki rynek i dużo trudniej jest nim zachwiać. Wartość dziennych obrotów tą walutą sięga przynajmniej 1,2 bln dol.

W poprzedni weekend George Soros ostrzegał, że jeśli Unia Europejska nie naprawi stanu swoich finansów publicznych, "euro może się rozsypać". Z najnowszych danych wynika, że rozmiar zakładów rynkowych przeciwko euro (obliczonych na zysk w razie spadku kursu) osiągnął rekordowy poziom 60 tys. kontraktów terminowych futures. To najwięcej od 1999 roku. Wszyscy uczestnicy wspomnianego obiadu na Manhattanie nabrali wody w usta i odmówili komentarza reporterom "The Wall Street Journal".

Nie da się obliczyć, jaki dokładnie wpływ na rynek mają inwestycje największych jego uczestników, gdy ci stawiają na spadki. Ale z pewnością może on być decydujący i w ostatnim czasie wydatnie zwiększył presję na rząd Grecji i Unię Europejską. Dopóki instytucje regulujące rynek nie dojdą do wniosku, że mamy do czynienia ze zmową, nie można nikomu nic zarzucić, ale trzy dni po wspomnianym obiedzie kurs euro został zepchnięty do 1,36 dol. A wzeszłym tygodniu według "The Wall Street Journal" Goldman Sachs, Merrill Lynch oraz brytyjski Barclays Bank oferowali klientom szczególnie dołujące kurs euro instrumenty: niedrogą opcję typu "put", która w przypadku osiągnięcia parytetu euro i dolara w ciągu roku przyniesie inwestorowi pokaźny zysk. Szeregi zainteresowanych kłopotami euro rosną w szybkim tempie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów