Deficyt budżetowy wzrósł do 5,3 proc.
PKB z 2,7 proc. w 2008 r., a cała gospodarka skurczyła się o 5 proc. Obydwa opublikowane w poniedziałek wskaźniki są zgodne z oczekiwaniami analityków.
Eksperci uważają, że Włochy nadal będą przeżywać kłopoty gospodarcze, ale optymistyczną wiadomością jest to, że potrafili opanować rosnące zadłużenie państwa. - Rynki dobrze odczytują te dane i nie wrzucają Włoch do jednego worka z innymi krajami z regionu Morza Śródziemnego - powiedział agencji Reuters Luigi Speranza z banku
BNP Paribas.
Dług publiczny we Włoszech wzrósł w ubiegłym roku do 115,8 proc. PKB ze 105,8 proc. w 2008 r. To jeden z najwyższych wyników w
strefie euro, ale zdaniem Marco Vallego z UniCredit nie ma jeszcze powodu, żeby wszczynać alarm. - Jednak rząd powinien w średnioterminowym okresie wprowadzić ograniczenie wydatków państwa - stwierdził Marco Valli.
Włochy obok Grecji i Hiszpanii są jednym z krajów, które najmocniej odczuły skutki kryzysu. Co prawda w III kwartale ub.r. Włochy wyszły z recesji, ale ostatnie miesiące roku przyniosły znowu spadek PKB - tym razem o 0,2 proc.
Rząd premiera Silvio Berlusconiego szacuje, że PKB wzrośnie w tym roku o 1,1 proc., jednak zdaniem wielu ekonomistów prognoza ta jest nierealna. Na przykład włoski
bank centralny twierdzi, że PKB wzrośnie zaledwie o 0,7 proc.