W tym roku na nasz rynek trafi ok. 12 mln ton węgla z
importu, większość z Rosji. To 20 proc. naszego krajowego zużycia. Importowany jest tańszy od krajowego, przy tym jest często lepszej jakości.
Spółki węglowe postanowiły więc połączyć siły i wspólnie walczyć o wprowadzenie specjalnych ceł ograniczających dostawy węgla ze Wschodu. Wczoraj szefowie polskich spółek węglowych ogłosili, że złożą do końca roku w Komisji Europejskiej skargę antydumpingową. - Oceniamy, że węgiel ze Wschodu jest w taki czy inny sposób subsydiowany przez państwo. Nie w postaci bezpośrednich dopłat do produkcji, ale chociażby cen energii elektrycznej, ropy, kosztów transportu. To są te elementy, które dają przesłanki do wniosku o objęcie tego produktu cłami na całym rynku europejskim - mówił prezes Kompanii Węglowej - największego producenta polskiego węgla Mirosław Kugiel.
Rosyjski węgiel wydobywa się metodą odkrywkową, dużo mniej kosztowną niż polskie kopalnie głębinowe. Najwięcej sprzedaje rosyjski prywatny potentat SUEK, który nawet założył w naszym kraju spółkę.
Andrzej Chwiluk, szef Związku Zawodowego Górników w Polsce, który jako pierwszy zaczął namawiać spółki węglowe do interwencji w Unii Europejskiej, mówi, że skarga powinna trafić tam już dużo wcześniej. Teraz zdaniem Chwiluka na skuteczną interwencję może być za późno. Kontrakty górnictwa z energetyką zostały dawno podpisane.
Ale energetycy tłumaczą, że węgiel z Rosji kupują po cenach światowych, tzw. ARA, czyli na giełdach w portach Belgii i Holandii.
- Węgiel rosyjski kosztuje tyle samo, co indonezyjski i południowoafrykański - mówi Paweł Smoleń, szef spółki Vattenfall Heat Poland, do której należą elektrociepłownie warszawskie. - Nie mam pojęcia, czy Rosjanie stosują dumping, ale nawet jeśli
Bruksela wprowadzi cła, to do Polski trafi po prostu węgiel z innych krajów.
- Zamiast podwyższać efektywność ekonomiczną, kopalnie chcą walczyć cłami - dziwi się Smoleń. Jego zdaniem szanse na sukces są niewielkie. - Przecież to oznacza wojnę handlową UE z Rosją. Jej konsekwencje poniesie
Polska jako inicjator wniosku.
Smoleń dodaje, że polskie kopalnie przegrywają, bo nie chcą podpisywać długoterminowych kontraktów opartych na cenach światowych. - Godzą się na to dopiero, gdy na hałdach leżą góry niesprzedanego węgla.