Nie wiadomo, na ile SPP oceniło swoje straty z powodu ograniczenia tranzytu rosyjskiego gazu. Według agencji Interfax tej rekompensaty SPP domaga się już od marca zeszłego roku. Nie wykluczone, że obecnie Słowacy w zamian za straty na tranzycie gazu chcą wytargować rabaty na gaz importowany z Rosji. - Tak jak inne europejskie firmy, SPP prowadzi teraz rozmowy z Gazpromem i jest za wcześnie, by komentować stan tych negocjacji - cytuje Interfax anonimowego przedstawiciela SPP.
Gazprom już zgodził się przez trzy lata obniżyć ceny gazu niemieckiemu koncernowi E.ON, włoskiemu ENI i tureckiemu Botas. Około jednej szóstej gazu zamówionego od Gazpromu te firmy będą kupować po niższych cenach, takich jak na rynku bieżących dostaw (spot). W ten sposób tym wybranym klientom Gazprom przyznał 5 do 7 proc. rabatu od wartości zamówionego gazu. Rosjanie zdecydowali się na to, bo zaczęli tracić rynek w Europie, przegrywając konkurencję z tańszym gazem z Kataru i innych państw Afryki i Azji.
Takich samych ulg od Gazpromu domaga się
Litwa. - To nienormalna sytuacja, kiedy różne państw UE dostają gaz z Rosji na różnych warunkach - stwierdził wiceminister
gospodarki Litwy Romas Svjadas, cytowany przez
dziennik "Kommiersant".
Wilno ma nadzieję na rabat od Gazpromu z jeszcze jednego powodu. W zeszłym tygodniu litewski Sąd Konstytucyjny uznał za zgodną z Konstytucją umowę z 2004 r. o sprzedaży Gazpromowi 34 proc. akcji litewskiej firmy gazowniczej Lietuvos Dujos. Za jedną trzecią litewskiego gazownictwa Gazprom zapłacił niemal symboliczną kwotę 29 mln euro. A jednocześnie do tej umowy ówczesne władze Litwy dołączyły oświadczenie, że nie będą wprowadzać taryf na gaz dla przedsiębiorstw.
Jednak pod koniec 2008 r. litewscy posłowie postanowili wprowadzić taryfy na gaz dla przedsiębiorstw, reagując w ten sposób na gwałtowny wzrost kosztów
importu gazu z Rosji. Ograniczyłoby to dodatkową marżę Gazpromu na sprzedaży gazu litewskim odbiorcom.