- To początek nowej ery dla
Opla - zapowiadał na początku lutego dyrektor generalny Opla Nick Reilly, prezentując przygotowany przez GM plan restrukturyzacji Opla i jego brytyjskiej siostrzanej spółki
Vauxhall. Na ten plan pracownicy fabryk Opla czekali od listopada 2009 r., kiedy GM zrezygnował ze sprzedaży europejskich fabryk konsorcjum austriacko-kanadyjskiej firmy Magna i rosyjskiego banku Sbierbank.
Koncern General Motors poinformował we wtorek, że zmienił swoją strategię. Z 600 mln euro zwiększył swój udział w pomocy dla Opla do 1,9 mld euro. To ponad trzy razy więcej niż zapowiadano wcześniej. Tym samym GM zapewni ponad połowę pieniędzy potrzebnych do postawienia Opla na nogi.
Opel poinformował także w komunikacie, że rządy zainteresowanych państw europejskich poprosiły koncern o rozszerzenie ram (restrukturyzacji) o dodatkowe 415 mln euro, by dało się sprostać trudnym warunkom rynkowym.
Jak zaznaczył rzecznik Opla, dodatkowe środki mają stanowić "bufor bezpieczeństwa", a żądaną wcześniej na sfinansowanie planu ratunkowego kwotę 3 3 mld euro "skalkulowano konserwatywnie". Pieniądze przeznaczy się na restrukturyzację, inwestycje i utrzymanie płynności gotówkowej spółki.
Lwią część środków miałby przekazać rząd Niemiec, w których jest zatrudnionych połowa z 48 tysięcy pracowników Opla.
Plan restrukturyzacji zakłada redukcję m.in. 8,3 tys. miejsc
pracy i zamknięcie fabryki w Belgii. Dzięki restrukturyzacji Opel ma zacząć przynosić zyski w 2012 roku.