Z kwartału na kwartał polska gospodarka rozwija się coraz szybciej. W I kw. 2009 r. nasz
PKB wzrósł o 0,8 proc., w drugim - o 1,1 proc. a w trzecim - o 1,7 proc. Jak podał Główny Urząd Statystyczny, koniec roku okazał się jednak zdecydowanie najlepszy.
W całym 2009 r. według GUS nasz PKB sięgnął już 1,34 bln zł. Był więc o 69 mld zł wyższy niż w 2008 r. Sztuka polegająca na zwiększeniu PKB w kryzysowym roku udała się w Unii Europejskiej tylko Polsce.
- Ostatnie trzy miesiące poprzedniego roku upłynęły pod znakiem stabilizacji dynamiki konsumpcji sektora gospodarstw domowych (wzrost o 2 proc. w skali roku) oraz wzrostu aktywności inwestycyjnej (o 1,6 proc. w skali roku) - tłumaczy dobry wynik z IV kw. Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH.
Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku, wiąże solidny wzrost inwestycji głównie z projektami infrastrukturalnymi realizowanymi przy wsparciu funduszy unijnych.
Analitycy zwracają uwagę, że w IV kw. negatywnie na wzrost nie wpływały już zapasy (wcześniej firmy mocno je ograniczały, co ciągnęło w dół dynamikę PKB). Największy wpływ na wzrost gospodarczy (aż 2,2 pkt proc.) miał z kolei tzw.
eksport netto. Mówiąc krótko, w IV kw. według GUS eksport wzrósł o 0,6 proc. w stosunku do tego samego okresu rok wcześniej, a
import był ciągle na minusie i spadł o 4,9 proc.
Dane o PKB za IV kw. 2009 r. są już mocno historyczne. Teraz analitycy zdecydowanie bardziej emocjonują się tym, co może się zdarzyć w gospodarce w kolejnych kwartałach.
"Dynamikę PKB w I kw. szacujemy na poziomie zbliżonym do tej z IV kw. 2009" - napisali w komentarzu ekonomiści
BRE Banku. Podobnego zdania są inni analitycy. - Byłoby lepiej, gdyby nie ostra zima - mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.
Rozbieżności zaczynają się, gdy weźmiemy pod uwagę nieco dłuższą perspektywę. Ekonomiści Banku BPH szacują, że w całym roku PKB Polski wzrośnie o blisko 3 proc. (podobny wzrost szacuje rząd, 3,1 proc. przewiduje Narodowy Bank Polski). Bardziej ostrożni są analitycy HSBC, którzy po dobrych danych GUS podnieśli swoją prognozę, ale tylko do 2,5 proc.
- Ostrożna prognoza odzwierciedla nasze obawy przed opóźnionym wpływem sytuacji na rynku pracy na konsumpcję - tłumaczy ekonomista HSBC Kubilay Ozturk.
O spowolnieniu w drugiej połowie roku mówi też Piotr Kalisz. Jego zdaniem może na nie wpłynąć oprócz osłabienia konsumpcji także silniejszy
złoty, który ograniczy opłacalność eksportu oraz niepewność co do rozwoju sytuacji u naszych największych partnerów handlowych ze strefy euro.