Wczoraj "Gazeta" ujawniła, że Ministerstwo Finansów poparło propozycję resortu
pracy obniżające składkę do
OFE. "Zapewni ono zmniejszenie potrzeb pożyczkowych państwa" - napisał Dariusz Daniluk z MF w piśmie do minister pracy Jolanty Fedak.
Daniluk chwali pomysł, aby każdy mógł wypłacić pieniądze z OFE i przekazać je do ZUS na pięć lat przed przejściem na emeryturę.
Stanowisko MF jest zaskakujące, bo pod koniec stycznia od propozycji Fedak odciął się premier Donald Tusk. W rządowym planie konsolidacji finansów nie ma o nich ani słowa.
- Byliśmy pewni, że po ogłoszeniu planu konsolidacji finansów publicznych oraz deklaracjach premiera Tuska, propozycje Ministerstwa Pracy umrą śmiercią naturalną - mówi Magdalena Janczewska, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.
Rządowy plan zakłada dokończenie reformy emerytalnej: wprowadzenie bezpiecznych funduszy dla osób zbliżających się do emerytury, nowy system oceniania wyników OFE, zakaz akwizycji i reklamy oraz dalsze obniżanie opłat pobieranych przez towarzystwa emerytalne. Większości z tego nie da się zrobić, jeśli propozycje Fedak i Rostowskiego wejdą w życie.
Przygotowaniem nowego projektu zmian w OFE miała się zająć rada do spraw gospodarczych przy szefie rządu, na której czele stoi były premier i były prezes Banku Pekao SA Jan Krzysztof Bielecki. Chcieliśmy go wczoraj spytać o to, czy prace nad projektem już ruszyły. Bielecki nie zgodził się jednak na rozmowę z "Gazetą".
Komentarza odmówił również minister Michał Boni, który wcześniej ostro krytykował pomysły Ministerstwa Pracy. - Te propozycje nie wejdą w życie - mówił pod koniec ubiegłego roku.
Jasnego stanowiska Tuska domagają się towarzystwa emerytalne, które zarządzają OFE. Wczoraj odniosły się do zarzutów minister Fedak, że OFE mają słabe wyniki inwestycyjne. To koronny argument ministerstwa za proponowanymi przez nie zmianami.
Z wyliczeń dr. Dariusza Stańki z SGH wynika, że polskie OFE poradziły sobie z kryzysem finansowym znacznie lepiej niż większość funduszy z innych krajów naszego regionu.
OFE wygrywają w zestawieniu z funduszami inwestycyjnymi stabilnego wzrostu (inwestują podobnie jak OFE). W ciągu dziesięciu lat funkcjonowania zarobiły dla swoich klientów też więcej, niż wyniosła w tym czasie
inflacja czy waloryzacja w ZUS.