Rozmowa z Pawłem Wypychem, sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta RP We wtorek zebrała się powołana przez prezydenta Narodowa Rada Rozwoju. Skupia ona ekonomistów, przedstawicieli nauki, biznesu, związków zawodowych... Debatowała o kondycji finansów publicznych.
Piotr Skwirowski: Czy w ocenie Kancelarii Prezydenta wtorkowe posiedzenie NRR było sukcesem? Paweł Wypych, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP: Na pewno było to bardzo ważne posiedzenie. Rada dyskutowała o problemach związanych z deficytem finansów publicznych. Poruszano problemy dochodów
budżetu, potrzeby uelastycznienia wydatków, wreszcie tego, na jakie państwo nas stać przy danym poziomie budżetu. Mówiliśmy o wyzwaniach, w tym o zadłużeniu, którego poziom nie jest może na tle innych krajów nadmiernie niepokojący, ale dynamicznie rośnie.
Minister finansów Jacek Rostowski przyniósł na Radę cztery konkretne propozycje. - Raczej bardzo mgliste, bo nie były to projekty ustaw, lecz tylko założenia - i to bardzo wstępne. Oczekiwanie, że prezydent obieca, że z pewnością w 100 proc. na wszystko się zgodzi bez znajomości konkretnych rozwiązań, jest niezrozumiałe.
Czy prezydent nie stracił okazji, by pokazać, że chce wspierać rząd w reformowaniu finansów? Minister Rostowski prosił tylko o kierunkowe poparcie dla swoich działań. - A czy idąc na obronę swojej
pracy magisterskiej, szedł pan redaktor z
pracą magisterską czy z kartką z jej tytułem? Przecież nikt panu przed obroną pracy nie dawał kierunkowo piątki z uwagi na ciekawy tytuł.
Ale promotor i recenzent dawali mi do zrozumienia, że praca zasługuje na pozytywną ocenę. - Prezydent powiedział, że nie da się utrzymać emerytur dla policjantów już po 15 latach pracy. Wyraził więc kierunkowe poparcie dla zmian w ustawie o emeryturach mundurowych. Zgodził się, że przynajmniej na okres przejściowy słuszna wydaje się zasada podnoszenia wydatków państwa jedynie o 1 proc. rocznie. Powiedział wreszcie, że zdaje sobie sprawę z konieczności zmian i z zagrożeń. Ale jeśli minister oczekuje podpisu pod czystą kartką, na której w przyszłości znajdzie się ustawa, to jest to za daleko idące. Minister Rostowski powiedział, że po spotkaniu Rady jest w lesie. Ale on jest w tym lesie na własne życzenie, bo chciał bezwzględnej zgody na ustawy, które nie zostały jeszcze napisane.
Co ma wyniknąć z tej dyskusji? - Zgodziliśmy się, że Rada po swoich posiedzeniach powinna wypracowywać rekomendacje. Po wtorkowym posiedzeniu jedną z nich mogłoby być wskazanie rządowi pilnej potrzeby przeglądu wszystkich podatków. Bo nie ma wątpliwości, że słabość strony dochodowej budżetu wynika m.in. z braku opodatkowania niektórych obszarów działalności gospodarczej, niskiej ściągalności podatków oraz szarej strefy. Zmiana w tym zakresie mogłaby przynieść większe korzyści dla budżetu niż propozycje ministra Rostowskiego. Byli ministrowie finansów, prof. Osiatyński i Gronicki stwierdzili, że aby oszczędności miały sens, potrzeba 50 mld zł, a nie 10 mld.
Kto ma korzystać z tych rekomendacji? - Zarówno prezydent, jak i rząd. Konstytucja mówi wyraźnie, że trzeba współpracować.
Rozmowa z Ludwikiem Koteckim, wiceministrem finansów Piotr Skwirowski: Kancelaria Prezydenta zarzuca Ministerstwu Finansów, że na wtorkowe posiedzenie NRR przyszło z pustymi rękami. Twierdzi też, że chcieliście podpisu prezydenta na pustej kartce, którą potem zapełnicie ustawą. Ludwik Kotecki, wiceminister finansów: Przedstawiliśmy prezydentowi szczegółowe założenia do projektów czterech ustaw. Specjalnie dla niego przygotowaliśmy 20-stronicowy dokument z opisem naszych propozycji, ich uzasadnieniem i wyliczeniami ich skutków finansowych. Dokument ten jest na naszej stronie internetowej, każdy może sprawdzić, że to konkrety. Nie chcieliśmy podpisu prezydenta ani na pustej kartce, ani pod tymi propozycjami, bo to byłoby naiwne i życzeniowe. Staraliśmy się o kierunkowe poparcie dla tych zmian. Niestety, prezydent uchylił się od odpowiedzi.
Krytykują resort także za to, że oszczędności mają wynieść 10-12 mld zł, a potrzeba 50 mld zł. - To bardzo dobrze. Tego właśnie chcemy. Mam więc nadzieję, że prezydent zgodzi się nie tylko na rozwiązania, które przedstawiliśmy we wtorek, ale także na kolejne. Te z wtorku to przecież tylko pierwsza część całego pakietu ustaw, nad którym pracujemy. Oczywiście przedstawimy prezydentowi także pozostałą część rządowego planu konsolidacji.
Problem w tym, że cała dyskusja na Radzie Rozwoju koncentrowała się raczej na tym, jak zwiększyć wydatki. To było kuriozalne. Mówiono o potrzebie zwiększenia wydatków na naukę, szkolnictwo wyższe, służbę zdrowia... Oczywiście to są wszystko słuszne cele, problem w tym, że spotkanie miało być poświęcone - choć nie było - poprawie kondycji finansów publicznych. Mamy problem z narastaniem
długu publicznego, a nie z szukaniem, na co wydać pieniądze.