Co prawda
Provident w Polsce nie podaje swoich wyników finansowych, ale robi to jego brytyjski właściciel, firma International Personal Finance (IPF), notowana na londyńskiej giełdzie. Z ogłoszonych właśnie danych IPF wynika, że w zeszłym roku Provident udzielił polskim klientom pożyczek o astronomicznej wartości 280 mln funtów, czyli ok. 1,3 mld zł (licząc po średnim kursie 4,5 zł za funta). Po pożyczki tej firmy zgłosiło się aż 758 tys. osób.
Choć Provident nigdy nie wzbraniał się przed udzielaniem pożyczek (na 80-100 proc. w skali roku) osobom odsyłanym przez banki z powodu niskiej wiarygodności kredytowej, także i on zaostrzył kryteria przyznawania pieniędzy.
"Kryzys ekonomiczny w połączeniu z zaostrzeniem polityki kredytowej od października 2008 r. doprowadziły do spadku liczby klientów w Polsce, który był szczególnie dostrzegalny w pierwszym kwartale 2009 r. W ujęciu całego roku, wartość udzielonych pożyczek spadła o 18 proc., a liczba klientów o 11 proc. Jednakże w czwartym kwartale
Polska powróciła na ścieżkę wzrostu i wartość udzielonych pożyczek wzrosła o 5 proc." - czytamy w komunikacie IPF.
Właściciel Providenta przyznaje, że także on - nie tylko banki - ma problem ze wzrostem wskaźnika pożyczek nie spłacanych w terminie. W pierwszym kwartale zeszłego roku firma musiała podwoić rezerwy na trudne do odzyskania pożyczki. Wzrosły one do kwoty 26 mln funtów, czyli 120 mln zł. IPF podaje, że w całym 2009 r. "wartość pożyczek niespłaconych i zagrożonych w 2009 r. stanowiła 28 proc. przychodów, w porównaniu do 20 proc. przychodów w 2008 r.
Czytaj komentarz:
Koniec świata! W kryzysie nawet Provident odsyłał klientów z kwitkiem! A i tak nie odzyskał co czwartej pożyczonej złotówki IPF miał kłopoty z powodu kryzysu nie tylko w Polsce. Na rynku węgierskim dopiero w drugiej połowie 2009 r. firma zaczęła znów być rentowna, w pierwszej połowie roku spłacalność pożyczek była tak marna, że węgierski odpowiednik Providenta wręcz dopłacał do interesu. "Węgierska spółka zaczęła ponownie być rentowna dzięki przeprowadzeniu znaczącej redukcji kosztów oraz udzielaniu pożyczek jedynie grupie dobrze spłacających klientów" - czytamy w komunikacie.
W tym roku z kolei Providentowi szyki krzyżuje nie
kryzys gospodarczy, lecz... ciężka zima. "W pierwszych tygodniach 2010 roku panowały wyjątkowo ciężkie warunki pogodowe. Nasi przedstawiciele mieli problemy z dostępem do klientów i z odbiorem od nich rat. Pogoda spowodowała również czasowy zastój na rynku prac wykonywanych na zewnątrz, a więc spadek dochodów w wielu gospodarstwach domowych. W efekcie jakość zbiórek spadła, a utrata wartości należności od klientów wzrosła. Spodziewamy się negatywnego wpływu tej sytuacji na wyniki pierwszego kwartału" - pisze IPF w tej części komunikatu, który dotyczy Polski.
Polska jest największym zagranicznym rynkiem, na którym działają spółki IPF. W sumie cała brytyjska grupa obsługuje 2 mln klientów i miała w zeszłym roku 550 mln funtów przychodów (prawie 2,5 mld zl).
Czytaj też:
Sztuczki Providenta, czyli ustawa antylichwiarska psu na budę Czytaj też:
To koniec pewnej ery. Polbank zaostrza politykę kredytową!