W pierwszej kolejności płacimy za media: wodę, prąd, gaz. Drugą pozycję na liście zajmuje czynsz, a kolejne - rachunki za telefon i internet. Wśród pożyczek za najważniejszą uważamy spłatę rat kredytu hipotecznego (priorytet dla 13 proc. Polaków). Mniej martwimy się o inne pożyczki - spłata kredytu gotówkowego jest ważna dla co 10. z nas, a zadłużenia na
karcie kredytowej - dla 5 proc. Powód do niepokoju mamy, jeśli pożyczyliśmy pieniądze rodzinie lub znajomym - tylko jedna na 50 osób traktuje takie zobowiązania jako priorytet.
Z badań InfoMonitora wynika, że coraz trudniej jest nam wiązać koniec z końcem. 42 proc. badanych przyznało, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy ich sytuacja finansowa się pogorszyła (przeciwne odczucia ma co piąty ankietowany).
Chociaż jest nam trudniej, staramy się spłacać nasze zobowiązania. Tak przynajmniej deklarujemy. Ale twarde dane pokazują, że liczba tzw. klientów podwyższonego ryzyka wyraźnie rośnie - na koniec lutego było to już 1,7 mln osób.
Mariusz Hildebrand, prezes InfoMonitora, wskazuje jednak, że znacznie szybciej niż liczba nierzetelnych dłużników rośnie wartość ich zadłużenia - w ciągu trzech miesięcy, od listopada 2009 r. do lutego 2010 r., wartość niespłacanych kredytów wzrosła o 2,4 mld zł, do 16,8 mld zł. To oznacza, że powoli ujawnia się skala przekredytowania.
Eksperci z Gdańskiej Akademii Bankowej szacują, że co najmniej 170 tys. Polaków spłaca dziesięć lub nawet więcej kredytów, a łączna wartość ich zadłużenia przekracza 20 mld zł.
W ankiecie InfoMonitora tylko jeden na dziesięciu badanych odpowiedział, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy zamierza wziąć jakikolwiek kredyt. Nasz apetyt na pożyczki nie rośnie, nawet mimo że większość z nas nie obawia się utraty
pracy - 66 proc. deklaruje, że nie boi się zwolnienia z powodu kryzysu.