Tak słabych obrotów w lutym
sprzedawcy samochodów nie mieli od czterech lat - ogłosiła wczoraj firma Samar gromadząca dane o polskim rynku motoryzacyjnym.
Według firmy Samar lutowy spadek to głównie efekt mniejszego zainteresowania
samochodami "z kratką", które kupują firmy, bo mogą odpisać sobie VAT od tej inwestycji. W lutym koncerny sprzedały w Polsce od 4 do 5 tys. aut z kratką, czyli dwa razy mniej niż w grudniu. Jak tłumaczy szef Samaru Wojciech Drzewiecki, kratka ogranicza funkcjonalność auta i dlatego takie pojazdy nie budzą entuzjazmu zamożniejszych firm kupujących dużo samochodów służbowych. - Inaczej jest w przypadku mniejszych firm szukających oszczędności. Ale wiele takich firm czeka z inwestycją w nowe
auto do czasu, aż pojawią się wyraźniejsze oznaki ożywienia gospodarczego - tłumaczy Drzewiecki.
Z salonów wymiotło też cudzoziemców. W zeszłym roku rządy połowy państw UE przyznawały premie na nowe
samochody kierowcom złomującym stare pojazdy. Premię można było dostać także za auto przywiezione z innego państwa UE i to zwabiło do salonów sprzedaży w Polsce wielu cudzoziemców, głównie Niemców. Opłacało im się robić u nas zakupy, bo z powodu umocnienia złotego ceny nowych aut w Polsce po przeliczeniu na euro były nawet o kilka tysięcy euro niższe niż za Odrą. I jeszcze ten tańszy zakup premiował rząd w Berlinie.
- Rok 2010 może być trudny dla rynku nowych aut - przyznaje Drzewiecki. Jego zdaniem spadku zakupów aut przez firmy nie wyrównają zakupy przez prywatne osoby. Bo rośnie
bezrobocie, a jednocześnie coraz więcej Polaków ma problemy z zapłatą na czas kredytów i innych stałych rachunków. Zakupy aut na kredyt ograniczy jeszcze wprowadzona przez Komisję Nadzoru Finansowego tzw. rekomendacja T. Przewiduje ona, że łączna wysokość wszystkich rat nie może przekroczyć 50 proc. miesięcznego dochodu kredytobiorcy. Drzewiecki przypomina, że według analityków banki prowadziły dotąd bardziej liberalną politykę przyznawania kredytów na auta niż na mieszkania.