Biznes Ludzie Pieniądze

Wall Street Journal uruchamia nowojorską edycję

Vadim Makarenko
04.03.2010 , aktualizacja: 04.03.2010 20:32
A A A Drukuj
Prestiżowy dziennik ekonomiczny "The Wall Street Journal" uruchamia nowojorską edycję. To kolejna odsłona wojny Ruperta Murdocha z "New York Timesem".


- Uważamy, że w pogoni za nagrodami dziennikarskimi i reputacją ogólnokrajową pewien nowojorski dziennik w zasadzie przestał opisywać wydarzenia w swoim mieście. W ten sposób przeoczył on najbardziej fascynujące miasto na świecie i pozostawił zainteresowania i niepokoje takich ludzi jak wy daleko za sobą. Obiecuję wam: "Wall Street Journal" nie popełni tego błędu - powiedział Rupert Murdoch podczas spotkania ze stowarzyszeniem nowojorskich agentów nieruchomości (Real Estate Board of New York).

Wielkiemu Jabłku gazeta poświęci cały dział, który ma zacząć się ukazywać od kwietnia. Będzie pisał o polityce miejskiej i stanowej, gospodarce, kulturze i sporcie. - Mogę powiedzieć wam, że nowa część gazety będzie drukowana w pełnym kolorze i będzie energiczna - rzucił. Sam "Wall Street Journal" twierdzi, że nowy dział będzie zatrudniał 35 dziennikarzy i ma ukazywać się sześć razy w tygodniu w postaci osobnej wkładki. W ten sposób gazeta chce zwiększyć swoje czytelnictwo i przychody z reklam.

Choć magnat kontrolujący koncern News Corp., do którego należą m.in. "Wall Street Journal" oraz tabloid "New York Post", ani razu nie wymienił w swoim przemówieniu nazwy rywala - nikt nie miał wątpliwości, że chodzi o "New York Timesa". Dziennik ten wydawany przez rodzinę Sulzbergerów jest nazywany przez amerykańskich dziennikarzy "Siwą Damą" i ma na koncie ponad setkę Nagród Pulitzera, czyli najwięcej spośród amerykańskich dzienników. Tylko w ubiegłym roku zdobył ich pięć. Zaczynał w 1851 r. jako gazeta miejska, ale stopniowo przekształcał się w dziennik ogólnokrajowy ze znakomitym działem zagranicznym. Dziś jest trzecią co do wielkości gazetą codzienną w USA pod względem sprzedaży.

"Wall Street Journal" przejęty przez Murdocha w 2007 r. przeszedł inną drogę. Zaczynał w 1889 r. jako biuletyn giełdowy dla specjalistów, a swoją potęgę zaczął budować dopiero w latach 40. minionego stulecia. Przez wiele lat był ogólnokrajową gazetą dla specjalistów, choć stopniowo poszerzał swoją tematykę i zaskakiwał tekstami o producentach brzydkich zapachów, kółkach przeciwników kolendry czy filipińskich wróżkach. Po przejęciu przez News Corp. gazeta zaczęła stopniowo zwiększać udział tekstów o polityce. Na jej stronach pojawiło się więcej zdjęć.

Biografowie Ruperta Murdocha niejednokrotnie opisywali jego obsesję na punkcie "New York Timesa". Według Michaela Wolffa, autora książki pt. "The man who owns the news" ("Człowiek trzymający wiadomości"), magnat nieraz fantazjował na temat tego, jak wykańcza rywala, a przejęcie "Wall Street Journal" tylko umocniło te fantazje. "New York Times" uważa za jeden z tych tytułów, które w pogoni za sympatią elit zapomniały o zwykłym czytelniku. Podczas gdy jego gazety i on sam nieustannie gardzą elitami.

Czy dziennik gospodarczy zaglądający na co dzień do portfeli prezesów i tropiący afery księgowe potrafi zrobić dobry dodatek miejski? Wątpliwości w tej sprawie rozwiewa środowy reportaż o walce grafficiarzy w Londynie. "Robbo, jeden z zapomnianych pionierów londyńskiej sceny graffiti z lat 80., wrócił po długiej emeryturze. Jego misja: wyrównać rachunki z Banksym - najsławniejszym na świecie artystą ulicznym, który, jak uważa Robbo, zaatakował jego dziedzictwo" - czytamy w "Wall Street Journal".

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy