- 20 lat transformacji sprawiło, że jesteśmy specjalistami od zarządzania w kryzysie - mówi Lidia Jabłonowska-Luba, wiceprezes Kredyt Banku, która przechodzi do centrali KBC w Brukseli
Lidia Jabłonowska-Luba to druga osoba z zarządu polskiego banku, przed którą w ostatnich miesiącach otworzyły się drzwi do międzynarodowej kariery. Pierwszą jest Brunon Bartkiewicz, były prezes
ING Banku Śląskiego, który na początku roku przeniósł się do Amsterdamu, skąd zarządza biznesem ING Direct w Anglii, Francji, Hiszpanii i Włoszech.
Wiceprezes Kredyt Banku jest specjalistką od finansów i zarządzania ryzykiem. I właśnie tym ma w Belgii się zajmować: - Moim zadaniem będzie stworzenie i wdrożenie nowego systemu zarządzania ryzykiem - czyli to samo, czym zajmowałam się w Kredyt Banku. Tylko na inną skalę - wyjaśnia. Obejmie stanowisko Senior General Managera i będzie podlegać bezpośrednio członkom zarządu KBC
Jej zdaniem kryzys to, paradoksalnie, wielka szansa dla polskich menadżerów. - Widać wszystkie nasze narodowe mocne strony: że jesteśmy elastyczni, odważni, potrafimy działać w trudnym otoczeniu. To efekt transformacji gospodarczej - przeżyliśmy tyle wstrząsów, że ten kryzys nie jest dla nas niczym nadzwyczajnym - podkreśla.
Przez dwa lata
pracy w zarządzie Kredyt Banku zmiana była jej głównym zadaniem. Miała za cel zapanować nad ryzykiem i poprawić efektywność organizacji. Przez ten czas bank bardzo się "odchudził" - zatrudnienie spadło z 7,1 do 4,9 tys. osób (ok. 1000 to pracownicy Żagla, spółki specjalizującej się w sprzedaży kredytów gotówkowych i ratalnych, którą Kredyt Bank sprzedał pod koniec ubiegłego roku). Zwolnienia to nie jest rzecz, która przysparza zarządowi popularności. Jak Jabłonowska-Luba sobie z tym radzi? - Jedyne, co w takiej sytuacji można zrobić, to szczerze rozmawiać z ludźmi i dokładnie wyjaśnić im powody, które stoją za takimi decyzjami. Ale one nigdy nie są łatwe - mówi wiceprezes Kredyt Banku. Lidia Jabłonowska-Luba była też jednym z pierwszych polskich bankowców, którzy zaczęli otwarcie mówić o problemie przekredytowania polskiego społeczeństwa.
Zapytana o to, co powinna zrobić
kobieta, która w biznesie chce się wspiąć tak wysoko, odpowiada: - Mieć wsparcie w rodzinie i ciężko pracować. To jedyna droga.
Podkreśla, że sama nigdy nie planowała swojej kariery. Mówi, że życiu zawodowym miała tylko jeden jasny cel: wychować zwycięzców Wimbledonu. Jest trenerem tenisa i uważa, że cechy sportowca w pracy przydają się co najmniej tak samo, jak wiedza: -
Sport uczy, że nie ma dróg na skróty. Trzeba zrozumieć, że w życiu odnosi się zarówno sukcesy jak i porażki, i trzeba umieć sobie z nimi radzić i żyć dalej.
Zanim weszła do zarządu Kredyt Banku, przez 2 lata była najpierw dyrektorem w pionie instytucji finansowych i sektora publicznego, a następnie 4 lata w zarządzie CitiBanku Handlowym. W latach 90-tych pracowała w banku inwestycyjnym Schroders, który doradzał przy
prywatyzacji największych polskich instytucji finansowych.