- Nie mogę zaakceptować, jeśli wielki prywatny koncern samochodowy Peugeot-
Citroen (PSA) dwie trzecie swoich pracowników zatrudnia we Francji, podczas gdy drugi z naszych koncernów Renault we Francji zatrudnia tylko jedną trzecią swoich pracowników, chociaż rząd Francji ma 15 proc. akcji tego koncernu - powiedział Nicolas Sarkozy w czwartek podczas wizyty w fabryce śmigłowców Eurocopter. Podczas tej wizyty Sarkozy zapowiedział, że rząd Francji chce zmienić politykę przemysłową, zwiększając swój wpływ na zarządzanie państwowymi spółkami.
Renault ma w polityce Sarkozy'ego symboliczne znaczenie, bo przed rokiem rząd Francji dał Renault i PSA prawie 9 mld euro pomocy publicznej, żądając w zamian, by koncerny ograniczyły inwestycje zagraniczne i produkowały coraz więcej aut w ojczyźnie. Apele Sarkozy'ego wywołały zaniepokojenie Komisji Europejskiej, bo były sprzeczne z prawem UE. KE zapowiadała śledztwo w sprawie pomocy Paryża dla
motoryzacji, ale rząd Francji zadeklarował, że działa zgodnie z prawem UE, i Komisja zrezygnowała z dochodzenia. W tym roku Paryż zażądał jednak od Renault rezygnacji z produkcji nowego auta Clio w Turcji, domagając się, by koncern w zamian za pomoc publiczną montował ten
samochód we Francji. KE znowu zapowiadała, że sprawdzi, czy władze Francji nie łamią przepisów i nie wywierają niedozwolonej presji na Renault. Ale potem KE znów zrezygnowała z kontroli.
Teraz Sarkozy apeluje do UE, by poluzowała przepisy o pomocy publicznej. - Jak inaczej stworzymy wielkie europejskie grupy przemysłowe? Która z wielkich grup przemysłowych świata może podbić rynki eksportowe, jeśli wcześniej nie będzie dominować na rodzimym rynku? - argumentował Sarkozy. Jego zdaniem
Francja stała się "najbardziej pozbawianym przemysłu wielkim państwem Europy" i tylko protekcjonistyczna polityka państwa może to odwrócić. Na celownik Sarkozy wziął też francuskie banki, domagając się od nich, by zwiększyły kredyty dla firm.