"Nord Stream zapewni nieograniczony dostęp do polskich portów" - ogłosiło wczoraj kontrolowane przez Gazprom konsorcjum, które chce przez Bałtyk ułożyć gazociąg z Rosji do Niemiec. Konsorcjum zamierza zakopać rurę pół metra pod dnem morza na odcinku 20 km na wodach terytorialnych Niemiec, przez które prowadzi tzw. tor zachodni do Świnoujścia. A na akwenach wyłącznej strefy ekonomicznej Niemiec, przez które biegnie tzw. północy tor wodny do Świnoujścia, konsorcjum chce przesunąć rurę nieco na północ na odcinku 12 km, nie zakopując jej jednak pod morskim dnem.
Władze Polski już od 2007 r. alarmowały, że Nord Stream chce ułożyć gazociąg wprost na dnie morza w poprzek torów do naszych portów. Zmniejszyłoby to głębokość morza i zagroziło bezpieczeństwu żeglugi większych statków i zablokowało plany rozwoju portu w Świnoujściu. Dlatego polskie władze domagały się, by zakopać rurę. Ale
Polska nie mogła zmusić konsorcjum do zmiany planów, bo rura leży na niemieckich wodach. Dopiero pod koniec zeszłego roku niemiecki Urząd Górniczy Stralsund oraz Federalny Urząd Żeglugi i Hydrografii (BSH), zezwalając na ułożenie rury, zapowiedziały, że mogą zażądać rewizji planów Nord Streamu.
Konsorcjum zdecydowało się na to po dodatkowej analizie ryzyka żeglugi. - Stwierdziliśmy, że intensywność żeglugi do polskich portów wzrosła i po pogłębieniu portów zwiększa się wielkość statków wpływających do tych portów. Wcześniej mieliśmy nieaktualne dane - powiedział "Gazecie" dyr. Dirk von Ameln z Nord Streamu. Ale jeszcze pół roku temu konsorcjum bagatelizowało polskie zastrzeżenia i sugerowało, by rządy Polski i Niemiec ustaliły nowe trasy do portów. Dlaczego wcześniej Nord Stream nie zgłosił się po aktualne dane do polskich władz, skoro w komunikacie zapewnia, iż "zawsze na serio brał polskie zastrzeżenia"? - Stroną w tym postępowaniu były dla Nord Streamu niemieckie urzędy i działaliśmy według ich wskazówek - odparł von Ameln.
Wkopanie rury wymaga od Nord Streamu złożenia do Urzędu Górniczego Stralsund dodatkowej dokumentacji o wpływie inwestycji na środowisko. Czy nie opóźni to budowy gazociągu, która ma się zacząć 1 kwietnia? - Zmiana nie wpłynie na harmonogram inwestycji. Wniosek o zezwolenie na wkopanie gazociągu złożymy w drugiej połowie marca i powinniśmy je dostać latem. A do rejonu wkopania gazociągu prace dotrą jesienią - powiedział nam von Ameln. Dodał też: - Mieliśmy szczęście, bo kilka lat temu rozważaliśmy wkopanie gazociągu w tym rejonie i mamy dane do przygotowania wniosku.
Nord Stream nie spełnił jeszcze wszystkich polskich postulatów - uważają jednak nasze władze. Bo nawet po przesunięciu trasy gazociągu rura będzie leżeć za płytko na skrzyżowaniu z północnym torem do Świnoujścia. - Nord Stream nadal planuje położenie gazociągu na dnie morskim na głębokości 17,5 m. Po uwzględnieniu 1,5-metrowej średnicy rurociągu i wymaganej przestrzeni pod kilem (2,5 metra) bezpiecznie do portu w Świnoujściu wchodzić będą mogły statki o zanurzeniu do 13,5 m. To konserwuje obecne warunki i blokuje możliwości rozwoju portu w Świnoujściu - powiedział PAP prezes zarządu Morskich Portów
Szczecin-
Świnoujście Jarosław Siergiej, który wczoraj w Berlinie przedstawił Nord Streamowi te zastrzeżenia. Wystarczy przesunąć rurę na głębsze wody, by rozwiązać problem - ocenił Siergiej.
Jego zastrzeżenia potwierdza Ministerstwo Infrastruktury. - Jeśli chodzi o tor zachodni, to przedstawione rozwiązanie jest satysfakcjonujące. W przypadku toru północnego i trasy północnej uważamy, że propozycja Nord Streamu nadal stanowi potencjalne ryzyko dla bezpieczeństwa żeglugi, a także dla rurociągu - powiedział "Gazecie" rzecznik resortu infrastruktury Mikołaj Karpiński. Dodał też: - Wkrótce odbędzie się spotkanie ekspertów resortowych z Polskich i Niemiec, które ma na celu satysfakcjonujące zakończenie sprawy.