Biznes Ludzie Pieniądze

Budownictwo w tarapatach. Zatory płatnicze w branży wciąż rosną

Marek Wielgo
05.03.2010 , aktualizacja: 05.03.2010 20:52
A A A Drukuj
W 2009 r. rosły zatory płatnicze w budownictwie, a wraz z nimi ryzyko masowych bankructw


Ponad 4 tys. firm z tej branży, głównie małych i średnich, miało problemy z terminowym regulowaniem należności - poinformowała firma windykacyjna Obligo na piątkowej konferencji fundacji Wszechnica Budowlana. Ocenia ona, że na bieżąco regulowane jest jedynie ok. 60 proc. wartości zobowiązań.

To efekt kryzysu finansowego. Kiedy na początku ubiegłego roku banki zaczęły odmawiać firmom kredytu, wiele z nich przestało płacić swoim kontrahentom. Przeciętne opóźnienie płatności wynosi sześć-osiem tygodni. Tym, którzy nie mają wystarczającego kapitału umożliwiającego kredytowanie niesolidnych partnerów, grozi utrata płynności, a w konsekwencji - bankructwo. Co gorsza, uruchamia ono efekt domina.

- W tym roku spodziewamy się wzrostu liczby bankructw w budownictwie - przyznał prezes Obligo Krzysztof Madej. I przypomniał, że w 2009 r. ten los spotkał 82 firmy z tej branży. Rok wcześniej było ich 59. Równocześnie Madej uspokaja, że skala bankructw nie będzie tak duża jak dziesięć lat temu, gdy z rynku wypadały tysiące małych firm budowlanych. Od tego czasu nasi przedsiębiorcy nauczyli się bowiem, że kontrahentów należy sprawdzać, a transakcje zabezpieczać.

Mimo to optymizmem nie napawają najnowsze dane wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet Poland. Wynika z nich, że co trzecia z przeszło 12,7 tys. badanych firm specjalizujących się w budownictwie kubaturowym (budynki mieszkalne, przemysłowe, hotele) znajduje się w bardzo złej sytuacji finansowej, a co czwarta firma określiła ją jako słabą. Ba, nawet wśród firm drogowych, które teoretycznie nie powinny narzekać na brak zleceń, jest wysoki odsetek potencjalnych bankrutów - z 969 zbadanych firm aż 26 proc. skarży się na fatalny stan swoich finansów!

Krzysztof Madej zwraca jednak uwagę, że dno kryzysu mamy już za sobą, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że firmy zaczną wychodzić na prostą. Większości przedsiębiorcom mającym problem z odzyskaniem wierzytelności sen z powiek spędza głównie to, że sami nie mogą regulować terminowo swoich zobowiązań. W efekcie cierpi na tym wizerunek ich firm, co skutkuje gorszymi warunkami finansowymi dostaw od kontrahentów. Poza tym firmy te są zmuszone ograniczać inwestycje. Skutkiem zatorów płatniczych są też bardzo często cięcia wynagrodzeń.

Tymczasem największymi wygranymi kryzysu są firmy... windykacyjne. Obligo pochwaliło się, że tylko w trzecim kwartale 2009 r. wartość przekazywanych jej zleceń wzrosła aż o 48 proc. Ponad połowę tego typu spraw przekazywały firmy budowlane.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów