UE stworzy Europejski Fundusz Walutowy?
lez, AFP, AP
2010-03-07, ostatnia aktualizacja 2010-03-07 17:19
Niemiecki minister finansów proponuje, by w Unii Europejskiej powstał fundusz podobny do Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wszystko po to by ratować kraje będące w tarapatach, takie jak Grecja. Tymczasem grecki premier George Papandreou odwiedza kolejne kraje w poszukiwaniu poparcia
ZOBACZ TAKŻE
- Bankructwo Grecji może się skończyć jak upadek Lehman Brothers (20-04-10, 11:27)
- Hübner: UE jest potrzebny fundusz walutowy i koordynacja (19-03-10, 12:58)
- Złoty najmocniejszy od 15 miesięcy (10-03-10, 16:07)
- Będą kary dla psujących euro? Kontrowersje wokół EFW (09-03-10, 21:26)
- Pakiety stymulacyjne nie pomogły. Kraje UE zaczną się wycofywać? (09-03-10, 15:08)
- Angela Merkel ostrzega, że EFW wymaga zgody wszystkich 27 członków Unii (09-03-10, 10:05)
- Ogromny popyt na greckie obligacje - 14,5 mld euro (05-03-10, 09:06)
- "Bild": Niech Grecja sprzeda wyspy i Akropol! (04-03-10, 11:47)
- Niemcy przeciwne funduszowi ratowania Grecji (15-02-10, 14:50)
- Grecja koniem trojańskim strefy euro. Wciąż nie koniec zagrożenia (14-02-10, 23:33)
RAPORTY
- Nie planujemy instytucji, która konkurowałaby z MFW, ale gwarantującej wewnętrzną stabilność strefy euro - powiedział gazecie Welt am Sonntag niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble. - Nie możemy pozwolić aby nasza wspólna waluta stała się zabawką dla międzynarodowych spekulantów. Powinniśmy spokojnie przedyskutować konsekwencje greckiego kryzysu i nie powinniśmy niczego wykluczać, nawet powołania Europejskiego Funduszu Walutowego - dodał. Przyznał też, że kraje strefy euro wolałyby rozwiązać problemy Grecji bez wsparcia Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Grecy zmagają się z kryzysem zaufania spowodowanym gigantycznym, sięgającym 300 mld euro zadłużeniem. W 2009 r. deficyt sektora finansów publicznych sięgnął w Grecji 12,7 proc. PKB. Rząd w Atenach, by odzyskać wiarygodność rynków finansowych, był zmuszony wprowadzić drastyczne oszczędności m.in. cięcia pensji pracowników sektora publicznego czy podwyżki podatków. Kolejne działania grecki rząd ogłosił w środę, a parlament przyjął je w piątek. W sumie mają przynieść 4,8 mld euro oszczędności.
Tak drastyczne zaciskanie pasa wzbudza coraz większy sprzeciw Greków. W piątek przed parlamentem demonstrowało około 7 tys. osób. Doszło do strać z policją.
Tymczasem grecki premier George Papandreou zabiega teraz o poparcie ze strony innych krajów. W piątek spotkał się w sprawie kryzysu w swoim kraju z niemiecką kanclerz Angelą Merkel. - Niemcy mogą wyrazić swoją solidarność - powiedziała Merkel. Ale nie ma mowy o pomocy finansowej.
W niedzielę Papandreou spotyka się z francuskim prezydentem Nicolasem Sarkozym. W sobotę francuski prezydent mówił: - Jeśli stworzyliśmy euro, to nie możemy pozwolić na upadek kraju, który jest w strefie euro. Inaczej nie miałoby sensu stworzenie euro.
We wtorek Papandreou jedzie do USA. Ma rozmawiać z prezydentem Barackiem Obamą.
Grecy zmagają się z kryzysem zaufania spowodowanym gigantycznym, sięgającym 300 mld euro zadłużeniem. W 2009 r. deficyt sektora finansów publicznych sięgnął w Grecji 12,7 proc. PKB. Rząd w Atenach, by odzyskać wiarygodność rynków finansowych, był zmuszony wprowadzić drastyczne oszczędności m.in. cięcia pensji pracowników sektora publicznego czy podwyżki podatków. Kolejne działania grecki rząd ogłosił w środę, a parlament przyjął je w piątek. W sumie mają przynieść 4,8 mld euro oszczędności.
Tak drastyczne zaciskanie pasa wzbudza coraz większy sprzeciw Greków. W piątek przed parlamentem demonstrowało około 7 tys. osób. Doszło do strać z policją.
Tymczasem grecki premier George Papandreou zabiega teraz o poparcie ze strony innych krajów. W piątek spotkał się w sprawie kryzysu w swoim kraju z niemiecką kanclerz Angelą Merkel. - Niemcy mogą wyrazić swoją solidarność - powiedziała Merkel. Ale nie ma mowy o pomocy finansowej.
W niedzielę Papandreou spotyka się z francuskim prezydentem Nicolasem Sarkozym. W sobotę francuski prezydent mówił: - Jeśli stworzyliśmy euro, to nie możemy pozwolić na upadek kraju, który jest w strefie euro. Inaczej nie miałoby sensu stworzenie euro.
We wtorek Papandreou jedzie do USA. Ma rozmawiać z prezydentem Barackiem Obamą.
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
3.5
10 głosów
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:













