O tych roszczeniach poinformowała elektrociepłownia w Kownie, która należy w pełni w Gazpromu. "Rosyjski koncern szacuje, że stracił 135 mln dol. po zmianie przez rząd Litwy metodologii naliczania opłat za ogrzewanie. Dlatego Gazprom zaproponował, by rząd Litwy w ramach ugody zapłacił tę sumę jako rekompensatę za straty" - stwierdza komunikat kowieńskiej elektrociepłowni. Rosjanie zapowiedzieli też, że są gotowi dochodzić rekompensaty w międzynarodowym arbitrażu.
W swoim komunikacie rząd Litwy stwierdził, że nie jest stroną roszczeń Gazpromu. Według Wilna wynikają one ze sporu o rozliczenia pomiędzy elektrociepłownią w Kownie a Kauno Energija, dystrybutorem energii, który należy do samorządu Kowna. Kauno Energija nie skomentowała roszczeń Gazpromu. W połowie lutego ten dystrybutor energii ogłosił, że pozwał elektrociepłownię Gazpromu o 1,5 mln dol. za niewypełnienie zobowiązań inwestycyjnych.
W tym roku opłaty za ogrzewanie w niektórych regionach Litwy wzrosły trzy do czterech razy, a o jedną trzecią zdrożały ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych. Ceny wzrosły, gdyż pod koniec zeszłego roku na żądanie UE
Litwa wyłączyła w pełni elektrownię atomową w Ignalinie, która powstała w czasach ZSSR. Obecnie Litwa jest zależna od
importu energii, kupowanej głównie od rosyjskich firm. W
imporcie gazu Litwa jest zaś całkowicie zależna od Gazpromu, a premier Rosji Władimir Putin w lutym zachęcał Litwinów do zwiększenia importu gazu.