Biznes Ludzie Pieniądze

Wpuszczeni w azbest - skutki kontrowersyjnej ustawy

Artur Włodarski
11.03.2010 , aktualizacja: 14.03.2010 14:26
A A A Drukuj
Dotąd wolno go było tylko zakopać. Teraz będzie można przetwarzać i powtórnie wykorzystywać. Biznesmeni są tym zachwyceni, a naukowcy przerażeni
Azbest
Azbest
Usuwanie azbestu
Usuwanie azbestu
Tylko ja ją miałem. A reszta? Powód do żartów. Bo kto to widział, by cały dzień pracować w masce? Na wiejskiej budowie? Ja bałem się raka, oni - śmieszności. Każdy został przy swoim, a już po wszystkim - wielka hala obłożona płytami azbestowo-cementowymi.

Minęło ćwierć wieku. Gdybym wtedy nie oddychał przez maskę, dopiero po 2020 roku odetchnąłbym z ulgą. Aż tyle potrafi tykać w naszych płucach azbestowa bomba zegarowa. Skoro sprzedaży azbestu zakazano w 1997 r., jeszcze trzy dekady może podwyższać statystyki zgonów na raka. W USA obliczono, że azbestowy bum przypłaci życiem ponad 100 tys. Amerykanów. A w Polsce? Dokładnie nie wiadomo.

Jak zabija? - Najpierw długo, długo nic, a potem szybko - mówi prof. Neonila Szeszenia-Dąbrowska z łódzkiego Instytutu Medycyny Pracy. - Zwłaszcza jeśli skutkiem jest nie tylko rak płuca, lecz też wyjątkowo złośliwy międzybłoniak opłucnej.

Objawy? Kaszel, ból w klatce piersiowej i duszność, a potem trudności w oddychaniu oraz krwisty płyn w jamie opłucnej. W ciągu roku potrafi całkiem "zacementować" płuco. Jeśli chory żyje dłużej, najpewniej ma bardziej pospolitego raka.

- Problem w tym, że azbestowy dżin raz wypuszczony z butelki nie da się do niej ponownie wcisnąć. Dlatego nie możemy biernie patrzeć, jak ktoś znowu szarpie za korek - tłumaczy prof. Szeszenia-Dąbrowska. Podobnie jak kilku innych naukowców obawia się skutków nowelizacji ustawy o odpadach, którą w lutym podpisał prezydent. Co spędza im sen z powiek? Pomysły rządu oraz pewna firma z Wrocławia. Wpierw jednak parę słów o niechlubnym bohaterze tej historii.

Eternit jak Terminator

Nim zyskał miano cichego zabójcy, zwany był jedwabiem świata minerałów. Bo inaczej niż np. DDT, nie jest to twór człowieka, lecz włóknisty składnik skał. I właśnie te włókna to zęby jadowe azbestu - im mniejsze, tym groźniejsze. A jedynym błędem człowieka było, że je uwolnił. Skutków nikt nie mógł przewidzieć, zwłaszcza że azbest długo nas zwodził. Był lekki, miękki i niepalny. No i dawał się pleść. Spore wrażenie robiły azbestowe obrusy i chusteczki do nosa, które zamiast prać, wystarczyło wrzucić do ognia.

Ale prawdziwą karierę zrobił w XX wieku za sprawą Austriaka Ludwika Hatscheka, twórcy azbestowych pokryć dachowych. Nazwa "eternit" (od łacińskiego słowa "wieczność") miała podkreślić ich niezniszczalność (cechę, która okazała się przekleństwem azbestu). W sumie mieliśmy prawie 30 fabryk takich właśnie lekkich, trwałych i tanich materiałów budowlanych. Po wojnie - jak znalazł. Najpierw na całej ścianie wschodniej wymieniono dachy słomiane na eternitowe (najwięcej azbestu jest w Lubelskiem i Mazowieckiem). Potem przyszła kolej na ocieplenie ścian. A jeszcze później na azbestowe budynki "Lipsk" z NRD (wciąż mamy ich setki). W latach 70. dochodziło już do sytuacji i śmiesznych, i strasznych. Ponieważ azbest z ZSRR przychodził w workach (papierowych, a potem jutowych, które robotnicy brali do domów), a worki nie zawsze wytrzymywały trudy podróży, miejsca jego przeładunku były silnie skażone. Podobnie jak okolice fabryk. Pod Szczucinem aż 100 km dróg utwardzono azbestowymi okruchami. A że świetnie trzymały wilgoć i odkwaszały glebę, zdarzało się, iż rolnicy wysypywali nimi pola i inspekty.

Ale i Zachód nie żałował sobie azbestu. W USA natryskiwano nim ściany i kanały wentylacyjne, by były niepalne. Właśnie tak zabezpieczone budynki użyteczności publicznej rozbierali pracujący przy azbeście Polacy w początkach lat 80.

Im go było więcej, tym gorsze były tego skutki. Najpierw azbestoza (nieuleczalne zwłóknienie płuc), a potem wspomniany międzybłoniak opłucnej dowiodły, że coś, co nie jest trujące, może jednak zabijać. Najlepszy jest w tym azbest niebieski. Jego krótkie włókna bez przeszkód wnikają do pęcherzyków płucnych. A jak wnikną, to na zawsze. - Nie wiemy, co dokładnie sprawia, że tkwiące latami w płucach włókna azbestowe nagle inicjują nowotwór - przyznaje prof. Szeszenia--Dąbrowska.

W dodatku ów cichy morderca jest właściwie bezkarny. Nie daje się resocjalizować i nie można skazać go na śmierć, bo jest niezniszczalny. Jedyne, co można z nim zrobić, to zakopać. I tak od lat kończy gros odpadów azbestowych na świecie.

Wielka ucieczka

Wpierw jednak trzeba je zebrać. Trudno znaleźć drugi naturalny odpad, po który wysyła się ekipy przypominające wojska chemiczne. A od 2003 r., kiedy wdrożono program usuwania azbestu, częściej widuje się je w akcji.

Na Zachodzie ucieczka od "jedwabiu świata minerałów" zaczęła się dekadę wcześniej i była dość nagła. Krąży opinia, że gdyby zakaz jego stosowania nie zaskoczył budowniczych WTC w okolicy 40. piętra, to obie wieże nie zajęłyby się tak szybko ogniem i nie runęły pamiętnego 11 września. A kiedy to się stało, część z 500 ton pyłu azbestowego zanieczyszczonego rtęcią i ołowiem dostała się do płuc blisko 70 tys. osób. W tym tysiąca Polaków z ekipy sprzątającej ruiny w Strefie Zero (z których ponad 20 już zmarło na raka).

Ponieważ biedniejsze kraje wciąż łakną azbestu, Rosja, Kazachstan i Kanada w najlepsze wydobywają go i eksportują.

Na szczęście większość państw karnie usuwa azbest. Tak by jak najmniej rakotwórczych włókien przedostało się do środowiska.

- Dlatego przed demontażem odpady nawilża się wodą. Zabronione jest ich łamanie, kruszenie i przetwarzanie - zastrzega dr Andrzej Obmiński z Instytutu Techniki Budowlanej.

- Co dalej? Pakuje się je w worki, te kładzie na paletę, a całość owija folią, wywozi i zakopuje dwa metry pod ziemią na jednym z 28 składowisk - dodaje profesor Jerzy Dyczek z Akademii Górniczo-Hutniczej. - Żadna utylizacja nie wchodzi w grę.

- To wszystko się, niestety, zmieni - mówi prof. Szeszenia-Dąbrowska. - Nowa ustawa dopuszcza kruszenie i przetwarzanie odpadów azbestowych.

Kiedy tylko prezydent ją podpisał, naukowcy zaalarmowali "Gazetę". Pikanterii dodaje fakt, że wytwórcą takich urządzeń i potencjalnym beneficjentem tejże ustawy jest - ich zdaniem - tylko jedna firma, wrocławska spółka Aton High Technology. Co konkretnie chce robić z azbestem?

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    125 głosów