Biznes Ludzie Pieniądze

Orliński pyta Orłowskiego: Jak zima wpłynęła na gospodarkę?

Pytał Wojciech Orliński
09.03.2010 , aktualizacja: 07.03.2010 21:06
A A A Drukuj
Wojciech Orliński: Mimo licznych pańskich tłumaczeń ciągle nie do końca rozumiem, co i jak mierzy PKB. Spróbujmy to przećwiczyć na przykładzie zaskakująco ciężkiej zimy: obniżyła PKB czy podniosła? Przecież kokosy zarobiły firmy zajmujące się odśnieżaniem plus producenci łopat, szalików, swetrów. Pewnie nawet niejeden kierowca dał się wreszcie skusić na opony zimowe, dając zarobić wulkanizatorowi...
Zima w Toruniu
Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta
Zima w Toruniu
Witold Orłowski*: Tak, ma pan rację, z tą zimą nie wszystko jest do końca jasne. Śniegi i mrozy z jednej strony mogły ujemnie wpłynąć na PKB, z drugiej zaś - mogły go podwyższyć. To, co zobaczymy w danych, będzie więc saldem idących w różne strony efektów.

Problem bierze się stąd, że PKB mierzy naraz dwa zjawiska. Z jednej strony wielkość produkcji, którą wytworzono w gospodarce w danym okresie. Z drugiej jednak PKB to również wielkość popytu rynkowego, który ukształtował się w tym samym okresie, a więc łącznych zakupów dóbr, których dokonały gospodarstwa domowe, firmy, instytucje rządowe i nabywcy z zagranicy.

Obie strony równania (podaż i popyt) muszą się równoważyć, bowiem w gospodarce rynkowej każdy produkt staje się produktem dopiero wówczas, jeśli udaje się go sprzedać. Mówimy więc często, że o wielkości PKB na krótką metę decyduje właśnie wielkość popytu - często bywa tak, że gospodarka mogłaby wyprodukować znacznie więcej, ale nie byłoby komu sprzedać wytworzonych dóbr.

No to jak w końcu jest z tą zimą?

Przede wszystkim zastanówmy się, w jaki sposób ostra zima wpływa na popyt rynkowy. Mamy tu do czynienia zarówno z wpływem niekorzystnym, jak i korzystnym. Po stronie strat mamy to, że w warunkach ostrej zimy wiele firm może ograniczyć swoje zakupy.

Typowym przykładem są tu firmy budowlane. Mrozy i śniegi powodują, że prace budowlane często trzeba na kilka tygodni praktycznie wstrzymać. Spadają więc dochody firm budowlanych, ale spadają również zamówienia - na cement, beton, sprzęt. Poza tym firmy nie zatrudniają dodatkowych pracowników, nie płacą nadgodzin, a czasem wręcz ograniczają wypłaty pensji. To również wpływa bezpośrednio na popyt rynkowy, bo przecież dobrze zarabiający robotnicy wydają znacznie więcej niż bezrobotni.

Z drugiej jednak strony zima wymusza również spore dodatkowe zakupy. Rosną wydatki na oczyszczanie dróg, rosną dochody firm zajmujących się odśnieżaniem i producentów sprzętu przeciwśniegowego.

Oczywiście o tym, czy gospodarka z tego powodu zyskuje, czy też nie, decyduje sposób finansowania dodatkowych wydatków. Jeśli instytucje państwowe walczą z żywiołem, wydając krocie na odśnieżanie, popyt rynkowy powinien wzrosnąć.

Pytanie tylko, skąd owe instytucje biorą na to pieniądze? Jeśli walczą ze śniegiem i lodem, oszczędzając na innych wydatkach, efekt netto ich aktywności jest dla popytu zerowy (większe wydatki na walkę z zimą oznaczają odpowiednie zmniejszenie innych wydatków). Jeśli z kolei zapożyczają się w tym celu na rynku, zmniejszają pulę kredytów dostępnych dla firm i gospodarstw domowych.

Nie zapominajmy jednak i o tym, że ostra zima może również negatywnie wpłynąć na stronę podażową gospodarki, a więc doprowadzić do sytuacji, kiedy PKB zmniejsza się mimo istniejącego na rynku popytu. Wystarczy, że w warunkach silnych mrozów część zakładów produkcyjnych zostaje dotknięta ograniczeniami w dostawach gazu i energii albo że wskutek paraliżu komunikacyjnego do fabryk przez dłuższy czas nie docierają komponenty niezbędne do produkcji. Część popytu w takiej sytuacji może pozostać niezaspokojona - czego efektem są zazwyczaj albo wzrastające ceny, albo dodatkowy import.

Jak widać, ostra zima powoduje przeciwstawne tendencje. Teoretycznie może się zdarzyć, że efekty pozytywne przeważają. Stanie się tak w sytuacji, gdy zwiększone wydatki na walkę ze śniegiem i mrozem wywołają tak duży wzrost popytu, że przeważy on nad wszystkimi czynnikami zmniejszającymi PKB.

Nie oznacza to jednak, że kraj będzie z tego powodu szczęśliwszy i zamożniejszy. Po pierwsze, straty w majątku narodowym mogą być wówczas znacznie większe od przyrostu produkcji. Po drugie, najprawdopodobniej wiązać się to będzie ze znacznym wzrostem zadłużenia państwa, które kiedyś trzeba będzie spłacić. To jednak raczej teoria - w praktyce zazwyczaj czynniki negatywne przeważają, a mroźna i śnieżna zima cieszy wprawdzie dzieci, ale powoduje spadek PKB.

* Prof. Witold Orłowski, ekonomista PricewaterhouseCoopers

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy