Program mający ratować rosyjską motoryzację ma potrwać do 1 listopada, rząd przeznaczy na niego 11,5 mld rubli (ok. 387 mln dol.). Rosyjskie władze liczą, że dzięki programowi nowe
samochody kupi 200 tys. Rosjan.
Jedynym warunkiem wymiany auta na nowe jest to, że samochód musi być wyprodukowany w Rosji. To chęć pomocy tonącej rosyjskiej
motoryzacji, dla której ostatni rok był fatalny - według danych PricewaterhouseCoopers ze stycznia sprzedaż aut w Rosji w ubiegłym roku skurczyła się o 56 proc. w porównaniu z 2008 rokiem i osiągnęła poziom 1,4 mln sztuk.
Program jest obliczony głównie na pomoc czołowemu rosyjskiemu producentowi aut - koncernowi Avtovaz, ale mogą też na nim skorzystać zagraniczne koncerny mające swoje fabryki w Rosji, takie jak: Ford, Renault czy Volkswagen.
W zeszłym tygodniu premier Rosji Władimir Putin przekonywał ludzi do wzięcia udziału w programie, tłumacząc, że kupując nowe
auto, powietrze będzie bardziej czyste, będzie też mniej wypadków.
Ale z wprowadzeniem programu w życie wiążą się też problemy. Wielu analityków wątpi w skuteczność takich inicjatyw, zwracając uwagę na to, że gdy rządowe programy się skończą, sprzedaż nowych aut ponownie dramatycznie się skurczy.
Kolejnym kłopotem jest to, że w całej Rosji jest tylko 12 punktów, do których rosyjscy kierowcy mogą oddawać auta na złomowanie według standardów rządowego programu. I wszystkie są zlokalizowane w centralnej Rosji. - To dla nas bardzo poważny problem - przyznał w styczniu Aleksiej Rachmanov z ministerstwa przemysłu i handlu.