Biznes Ludzie Pieniądze

Gazprom namieszał w Bośni

qub, Reuters
08.03.2010 , aktualizacja: 08.03.2010 17:04
A A A Drukuj
Bośnia chce dołączyć do gazociągu South Stream Gazpromu - ogłosił premier Bośni Milorad Dodik. Bośniaccy gazownicy uważają, że to projekt polityczny i nierentowny.


- Jestem już pewien, że zostaniemy częścią globalnego projektu South Stream - stwierdził Milorad Dodik w ostatni piątek, kończąc trzydniową wizytę w Moskwie. Zapowiedział, że Bośnia wybuduje gazociąg o długości 480 km do Serbii, aby tam się podłączyć do rury Gazpromu. Tym gazociągiem Bośnia mogłaby sprowadzać 1,5 mld m sześc. gazu rocznie, czyli cztery razy więcej, niż zużywa rocznie. - Gazprom zażądał, abyśmy w ciągu kilku miesięcy przygotowali projekt opłacalności inwestycji i uzgodnili go z innymi państwami w regionie - dodał premier Bośni.

Plan budowy odnogi do South Stream w Serbii zakwestionowała jednak bośniacka firma gazowa BH-Gas. Jej szef Almir Becarevic uważa, że jest to projekt polityczny, który nie będzie rentowny, bo wzdłuż zapowiadanej przez premiera Dodika trasy gazociągu nie ma znaczących odbiorców gazu. - Nie zgadzamy się na dostawy gazu wyłącznie z Serbii i zamierzamy wybudować alternatywne trasy dostaw - powiedział Becarevic agencji Reuters.

BH-Gas opracowało już plan budowy 250 km łącznika do gazociągów w Chorwacji. Tę inwestycję zamierza finansować Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, który uznał, że jest to najbardziej rentowny projekt zwiększenia dostaw gazu do Bośni.

Chorwacja też chce dołączyć do budowy South Stream, ale Zagrzeb nie rozstrzygnął jeszcze, przez które z sąsiednich państw poprowadzić połączenie do rury Gazpromu.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy