- Europa i Ameryka muszą powiedzieć dość spekulantom, którym zależy tylko na szybkich zyskach, a nie patrzą na konsekwencje swoich działań dla całej ekonomii - powiedział Papandreou w czasie wczorajszego przemówienia w Waszyngtonie.
Dzisiaj premier Grecji spotka się z prezydentem Obamą i sekretarzem skarbu Timothym F. Geithnerem. To pierwsza jego wizyta w
USA od jego wyboru na to stanowisko w październiku ubiegłego roku. Papandreou chce przekonać amerykańskich inwestorów, że jego rząd naprawdę zamierza walczyć z
deficytem budżetowym w swoim kraju.
- Jeżeli europejski kryzys będzie się pogłębiał, może dotknąć także Amerykę - powiedział Papandreou. Jego zdaniem słabnące euro spowoduje umocnienie dolara, co zwiększy deficyt handlowy USA. - Jeśli Unia Europejska, nadal największy partner handlowy USA, zacznie chwiać się na nogach, konsekwencje dotkną także Amerykę - dodał.
Zarówno Papandreou, jak i francuski prezydent Nicolas Sarkozy obwiniają spekulantów o wzrost kosztów obsługi greckiego zadłużenia. -
Grecja musi dzisiaj pożyczać dwa razy drożej niż inne europejskie kraje - dodał Papandreou. I pokazał liczby: jeśli Grecy chcą pożyczyć 5 mld euro na pięć lat, muszą zapłacić o 725 mln euro odsetek więcej niż
Niemcy.
- Wspieramy Grecję w jej staraniach - powiedziała sekretarz stanu Hillary Clinton po spotkaniu z Papandreou.