- Prowizje są znacznie niższe od tych w innych krajach Unii Europejskiej i tylko największe fundusze emerytalne będą miały zysk - ocenia
MFW. Rumunii płacą funduszom 2,5 proc. opłaty od składki i 0,6 proc. prowizji za zarządzanie. Jednocześnie towarzystwa zarządzające funduszami muszą wszystkie koszty (np. dokonywanych transakcji) pokrywać z własnej kieszeni.
- W żadnym innym kraju nie ma takiej sytuacji - powiedział Mihai Bobocea, sekretarz generalny Rumuńskiego Stowarzyszenia Funduszy Emerytalnych (APAPR). Jego zdaniem rząd, tworząc przepisy, chciał zmniejszyć koszty funkcjonowania funduszy, tak żeby ich członkowie płacili jak najmniej.
MFW chce też, żeby rumuńskie władze dopilnowały tego, czy fundusze emerytalne działają w interesie swoich klientów, a nie właścicieli, którymi są głównie banki i grupy ubezpieczeniowe. - To nieporozumienie, bo zgodnie z prawem fundusze nie mogą inwestować swoich środków w produkty sprzedawane przez ich właścicieli - tłumaczył Bobocea. Według niego obawy MFW są w tej sytuacji całkowicie bezpodstawne.