Wreszcie będziemy stosować europejskie standardy i podawać co miesiąc dane o rejestracji nowych samochodów w Polsce - zapowiada firma doradcza Samar, ekspert branży motoryzacyjnej. Do tej pory w Polsce podawano statystyki sprzedaży aut, a to zaciemniało ocenę sytuacji na rynku motoryzacyjnym, bo część aut w naszych salonach kupują cudzoziemcy i wywożą je z Polski.
Tę różnicę widać już w statystykach z dwóch pierwszych miesięcy br. W tym czasie w Polsce zarejestrowano 43 626 nowych aut, czyli o 19 proc. mniej niż przed rokiem - jak podaje Samar. Tymczasem w tym samym okresie dilerzy sprzedali w Polsce 49 771 nowych aut, czyli o 12,5 proc. mniej niż przed rokiem. Sprzedaż aut w dwóch pierwszych miesiącach roku była prawie o 6 tys. sztuk wyższa od liczby aut zarejestrowanych w tym samym czasie przez Polaków. A statystyka rejestracji pokazuje, że załamanie na rynku motoryzacyjnym jest głębsze, niż sugerowały dane o sprzedaży nowych samochodów w Polsce.
To załamanie to efekt kryzysu gospodarczego - ocenia szef Samaru Wojciech Drzewiecki. Ale widzi też inne przyczyny. Pierwszą jest pogoda. - Mroźna i śnieżna zima skutecznie zmniejszyła aktywność potencjalnych nabywców nowych aut - podkreśla Drzewiecki. Jego zdaniem dilerom brakowało też samochodów. W zeszłym roku
samochody w Polsce masowo kupowali cudzoziemcy i w tym roku dilerzy mieli mniej aut do tradycyjnej wyprzedaży samochodów z dużym rabatem z minionego rocznika. A na nowe
auto z fabryki trzeba czekać nawet kilka miesięcy.
Kryzysu nie widać na rynku używanych aut z
importu. Do końca lutego Polacy po raz pierwszy zarejestrowali w kraju 91 511 używanych aut z importu, czyli zaledwie o 5 proc. mniej niż przed rokiem. Umocnienie złotego do euro będzie w tym roku dodatkowo zachęcać do importu z Zachodu aut z drugiej ręki. Tyle że tam trudno będzie o najtańsze i najstarsze pojazdy, bo większość z nich kierowcy oddali na złom, dostając w zamian premie na nowe pojazdy.