Prezydent Dalia Grybauskaite zapowiedziała, że
Wilno nie będzie blokować sprzedaży przez Orlen rosyjskim inwestorom udziałów w rafinerii w Możejkach - jedynej w państwach nadbałtyckich. - Politycznie ma to znaczenie, wielkie symboliczne znaczenie. Ale pod względem ekonomicznym ta rafineria nie ma strategicznego znaczenia. Każda firma może importować na Litwę produkty naftowe - powiedziała we wtorek Grybauskaite agencji AFP. Dodała, że kluczowe znaczenie dla Litwy ma kwestia socjalna w Możejkach, gdzie rafineria daje pracę 2,5 tys. ludzi.
O strategicznym dla Litwy znaczeniu rafinerii w Możejkach w zeszłym tygodniu mówił premier Andrius Kubilius. Pytany, czy Wilno blokowałoby taką transakcję, Kubilius powiedział agencji Reuters: - To zależy od warunków, czy jest to mniejszościowy udziałowiec, czy też jest jakieś inne porozumienie. Bylibyśmy bardziej zaniepokojeni udziałem większościowym. Udział 25 proc. to zupełnie coś innego niż 51 proc.
W lutym prezydent Grybauskaite ogłosiła, że premier Rosji Władimir Putin ujawnił jej, iż Rosjanie rozmawiają z Polakami o zakupie udziałów Możejek. Orlen najpierw zaprzeczał, a po tygodniu zapowiedział, że jeśli dostanie od Rosjan ofertę współpracy w Możejkach, to będzie o niej rozmawiać.
Tymczasem premier Kubilius powiedział agencji Reuters, że już przed rokiem Orlen zawiadomił go, iż rozmawia o sprzedaży 25 proc. akcji Możejek Rosjanom. W zamian
Moskwa miałaby wznowić dostawy ropy na Litwę ropociągiem Przyjaźń, które pod pretekstem awarii wstrzymano w 2006 r., gdy polski koncern wygrał
przetarg na przejęcie Możejek.
Oficjalnie o wstępnych konsultacjach z Orlenem sprzedaży akcji litewskiej rafinerii powiedział Herman Chan, dyrektor wykonawczy rosyjskiego koncernu TNK-BP. - Żadnych papierów jeszcze nie podpisaliśmy - podkreślał Chan. Prezes Orlenu Jacek Krawiec nie chciał się wypowiadać na temat takich konsultacji, wymijająco stwierdzając tylko, że polski koncern nie prowadzi negocjacji w sprawie sprzedaży udziałów Możejek.
Orlen ogłosił, że rozważa sojusz strategiczny na Litwie z nowym partnerem, bo chce poprawić rentowność inwestycji w Możejki. Jednocześnie koncern z Płocka wypominał, że Wilno nie zgodziło się na przejęcie przez Orlen kontroli nad terminalem paliwowym w Kłajpedzie.
Polska firma informowała, że chce wybudować ropociąg do terminalu w Kłajpedzie, aby obniżyć koszty spedycji paliw na
eksport. Wilno nie zgadzało się na transakcję, podkreślając, iż terminal w Kłajpedzie umożliwia dostawy paliw na Litwę w kryzysowych sytuacjach i państwo chce zachować kontrolę nad takim połączeniem. Premier Kubilius uznał, że Orlen może straszyć Wilno sprzedażą udziałów w Możejkach, aby uzyskać zgodę na przejęcie terminalu w Kłajpedzie. - Wygląda na to, że ktoś
postanowił, iż można nam zagrozić: jeśli my nie sprzedamy terminalu w Kłajpedzie, to oni sprzedadzą pakiet udziałów Możejek Rosjanom. Natychmiast
zapowiedziałem, że to absolutnie zła taktyka - powiedział szef litewskiego rządu agencji Reuters.