Biznes Ludzie Pieniądze

Eksperci i przedsiębiorcy: Nie zwlekajmy z e-podpisem

Przemysław Poznański, Sylwia Śmigiel
10.03.2010 , aktualizacja: 10.03.2010 20:18
A A A Drukuj
Komisja "Przyjazne państwo" niespodziewanie przerwała prace nad ustawą, która jest potrzebna do sprawnego działania e-administracji - dowiedziała się "Gazeta". - To błąd - przyznaje dziś szef komisji Janusz Palikot

Nowelizacja jest pilnie potrzebna. Ułatwi choćby wystawianie przez firmy e-faktur. Ale skorzystać na niej miał też każdy z nas.

- Projekt wprowadzał m.in. pieczęć elektroniczną. To narzędzie, które przyspieszyłoby wdrażanie e-administracji - tłumaczy Wiesław Paluszyński, prezes Trusted Information Consulting i ekspert Polskiego Towarzystwa Informatycznego.

Dziś przedsiębiorcy grzęzną w papierowej administracji - wystają w długich kolejkach, biegają od urzędu do urzędu, tracą czas.

- E-pieczęć pozwoliłaby np. na przesłanie internetem potwierdzonego przez urzędnika odpisu z Krajowego Rejestru Sądowego. Dziś można co prawda zajrzeć przez internet do KRS, jednak wydruk tego, co tam zobaczymy nie jest dokumentem, bo urzędnik nie ma go jak zdalnie potwierdzić. W każdym przypadku musimy i tak pójść do rejestru, poprosić o przybicie pieczątki i podpis.

- Projekt rozpatrywany w komisji Palikota regulował też kwestie e-podpisu w kodeksie cywilnym - dodaje Paluszyński. Jakie? Ustawa miała przede wszystkim usprawnić możliwości podpisania elektronicznie wszystkich umów, które na co dzień zawierają między sobą obywatele - umowy sprzedaży samochodu, umowy najmu mieszkania. Dziś takie dokumenty trzeba drukować i podpisywać ręcznie. Wprawdzie każdy z nas może sobie kupić podpis elektroniczny, ale jest on drogi - kosztuje nawet kilkaset złotych, a skutki jego stosowania nie są prawnie rozwiązane.

- Absurdem jest choćby to, że odbiorca e-faktury musi przed jej otrzymaniem wystawić na papierze zgodę, że takie elektroniczne faktury chce otrzymywać - mówi Przemysław Hinc, ekspert kancelarii PJH Doradztwo Gospodarcze.

Nowelizacja w miejsce obowiązującego dziś jednego drogiego podpisu elektronicznego wprowadzała różne kategorie e-podpisów, w tym proste, dostępne dla każdego.

- Poza tym projekt regulował sprawę podpisu elektronicznego, który od stycznia przyszłego roku będzie "zaszyty" w każdym nowym dowodzie osobistym. Bez przyjęcia ustawy taki podpis mógłby zawisnąć w próżni, nie byłby skuteczny - przestrzega Paluszyński. Przyznaje jednak, że w tym przypadku rząd stanął na wysokości zadania i przygotował ustawę o dowodach osobistych. - Jednak dochodzi do absurdu, bo zapisano tam, że podpis w dowodzie nie podlega ustawie o podpisach elektronicznych, choć tak naprawdę e-podpis będzie w każdym dowodzie - mówi ekspert PTI.

Nowelizację dla komisji napisali w połowie 2009 r. eksperci warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej, Okręgowej Izby Radców Prawnych oraz PricewaterhouseCoopers i właśnie PTI. Zamówiła ją u nich... komisja "Przyjazne państwo". I po kilku miesiącach pracy odłożyła na półkę, mimo że projekt miał już pozytywną opinię biura legislacyjnego Sejmu.

Dlaczego zawieszono prace?

- W resorcie gospodarki trwają prace nad innym, rządowym projektem nowej ustawy o podpisach elektronicznych. Nie chcieliśmy dublować prac. Poza tym nasza komisja liczy sobie zaledwie dziewięciu członków, a ministerstwo ma sztab ekspertów - wyjaśnia Wiesław Woda, poseł PSL, który zaproponował wstrzymanie prac nad nowelizacją.

Te argumenty nie przemawiają do ekspertów.

- Prace nad dużą rządową ustawą o podpisach elektronicznych trwają od kilku lat i potrwają jeszcze co najmniej rok - ostrzega Paluszyński. - Nie możemy tak długo czekać na przyjazne przepisy o podpisie elektronicznym. Projekt, który był w komisji, załatwiał najważniejsze sprawy i mógł wejść w życie za dwa-cztery miesiące - dodaje.

Resort gospodarki przekonuje, że przygotowywany tam projekt powinien dzisiaj stanąć na Radzie Ministrów. Później jednak musi być notyfikowany w Komisji Europejskiej. Dopiero potem trafi do Sejmu. Jego vacatio legis to pół roku.

- O tym, że rządowy projekt będzie "już za chwilę", słyszymy od lat - mówi Tomasz Kulisewicz, główny analityk firmy doradczej Audytel.

Paluszyński: - Co najmniej od pół roku słyszę, że "jutro ustawa trafi pod obrady Rady Ministrów".

Przewodniczący komisji "Przyjazne państwo" Janusz Palikot przyznaje, że otrzymał kilka wniosków o powrót do prac nad nowelizacją.

- Uważam, że obecna sławetna ustawa o podpisie elektronicznym jest jedną z barier elektronifikacji całego systemu administracji, kontaktu obywatela z administracją, informatyzacji Polski. I jest absolutnie konieczne znowelizowanie tego, co w tej chwili obowiązuje - podkreśla. Dodaje: - Nie należy czekać na projekty rządowe. Szkoda każdego miesiąca. Dlatego w przyszłym tygodniu złożę wniosek o przywrócenie prac nad tym projektem. A w ciągu miesiąca komisja zakończy prace i skieruje projekt do marszałka. Tak żebyśmy byli w stanie jeszcze przed wakacjami przesłać ustawę do prezydenta - mówi "Gazecie" Janusz Palikot.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów