Biznes Ludzie Pieniądze

E-zdrowie wyjdzie nam na zdrowie. Rozmowa z Leszkiem Sikorskim

Kiedy powstanie system e-zdrowia?
2010-03-10, ostatnia aktualizacja 2010-03-10 20:25

Skrócą się kolejki do lekarzy, wszystkie recepty będą czytelne, a z systemu przestaną wypływać miliardy złotych. Takie efekty ma przynieść informatyzacja służby zdrowia - zapewnia w rozmowie z "Gazetą" Leszek Sikorski odpowiedzialny za wdrożenie w Polsce systemu e-zdrowia

Leszek Sikorski
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Leszek Sikorski


Leszek Sikorski, odpowiedzialny za wdrożenie w Polsce systemu e-zdrowia.

Przemysław Poznański: Co roku narzekamy na brak pieniędzy w systemie ochrony zdrowia. Czy informatyzacja opieki zdrowotnej to naprawi?

Leszek Sikorski: Oszczędności to ważna, ale tylko jedna z wielu korzyści informatyzowania ochrony zdrowia. Trzeba pamiętać, że e-zdrowie ułatwi pacjentom dostęp do lekarzy specjalistów, wprowadzi znane już z innych krajów nowoczesne usługi takie jak e-recepty czy e-skierowania, dzięki elektronicznej wymianie danych medycznych przyspieszymy i polepszymy procesy leczenia, stworzymy też szansę poprawienia wyników ekonomicznych szpitali.

W jaki sposób można to zrobić?

- Można ograniczyć zbieranie i przetwarzanie danych. Zdarza się, że pacjent w krótkim czasie przechodzi kilka takich samych lub zbliżonych badań diagnostycznych w różnych placówkach ochrony zdrowia. Gdyby raz wykonane i nadal użyteczne badania były zdalnie dostępne dla lekarza przyjmującego pacjentów w innej placówce, to procedura leczenia byłaby szybsza, wykorzystanie czasu lekarza efektywniejsze, a samo leczenie tańsze. Należy zatem sprawić, by wynik badania był przechowywany w postaci cyfrowej i mógł być za zgodą pacjenta przekazany elektronicznie do "wglądu" lekarzowi, który akurat zajmuje się danym pacjentem.

To możliwe?

- To nie tylko możliwe, ale i konieczne. Gwarancją dobrego leczenia jest dostęp do historii chorób czy zastosowanej profilaktyki - od narodzin do śmierci - i to niezależnie od tego czy korzysta się z publicznej, czy prywatnej opieki zdrowotnej. Przecież nie każdy pacjent pamięta, jakie przebył choroby, jakie mu przepisywano leki czy jakie zostały zastosowane procedury medyczne. Na obecnym etapie rozwoju informatyki nie można ze względów praktycznych, ale również z uwagi na bezpieczeństwo danych, przyjąć zasady, że pacjent będzie nadal krążył między lekarzami z "dokumentacją medyczną pod pachą". Szybkie i niezawodne dotarcie do informacji medycznych pacjenta często ratuje życie i zdrowie. Lekarz, mając pełniejszą wiedzę o dotychczasowym stanie zdrowia i procesie leczenia, może uniknąć pomyłki np. w przepisaniu leku, który może wywoływać niepożądane skutki akurat wobec konkretnego pacjenta.

Czy system e-zdrowia skróci kolejki do lekarzy?

- W połączeniu z innymi zmianami oczywiście tak. Dzięki systemowi e-zdrowia można będzie na różne sposoby i skuteczniej wspierać zarządzanie czasem pracy lekarzy, zwiększając ich dostępność dla pacjentów. Lekarz rodzinny będzie mógł na odległość uzyskać konsultację specjalistyczną, co często uchroni pacjenta od koniecznej obecnie dodatkowej wizyty lekarskiej. W takiej procedurze lekarz połączy się bezpiecznym łączem z gabinetem specjalistycznym, nawet w innym mieście. Będzie mógł przekazać za pomocą internetu np. obraz wnętrza ucha filmowany za pomocą specjalnej kamery. To nie jest przykład oderwany od rzeczywistości - tego typu konsultacje między specjalistami w dziedzinie otolaryngologii już się odbywają w Polsce. Natomiast naszym zadaniem jest systemowe udostępnienie tego rodzaju usług.

To przyszłość medycyny, zarówno z uwagi na jej ciągły postęp, jak i to, że dzięki takim technologiom możemy poprawić dostępność do wybitnych specjalistów. Nie każdy w Polsce może sobie pozwolić na przyjazd do szpitala klinicznego w Warszawie lub w innym mieście wojewódzkim. Dzięki takim technologiom nawet lekarze z odległych ośrodków będą mieli możliwość uzyskania diagnozy na europejskim poziomie.

Pracujemy też nad systemem zapisów na wizyty lekarskie przez internet. Nie chodzi jednak wyłącznie o samą rejestrację, ale także o zarządzanie procesami zapisów "optymalizujące" wykorzystanie czasu pracy lekarza i zwiększające szansę uzyskania wizyty w akceptowanym czasie. System musi się również zmierzyć z problemem zarządzania kolejkami do najbardziej deficytowych usług. Konieczność wstawania przed świtem, by uzyskać numerek do lekarza musi sukcesywnie zanikać.

- Ostateczny termin wdrożenia Projektu to wrzesień 2014 r. Chcemy pewne elementy przyspieszyć, jednak - jak to się mówi w Poznaniu - "porządek musi być". Nie ma co na siłę przyspieszać, bo to grozi bylejakością i prędzej czy później się zemści.





A jeśli dane pacjenta wyciekną, np. do firm ubezpieczeniowych. Przecież do systemu informatycznego można się włamać...

- To pacjent będzie właścicielem swojego konta i całej jego zawartości. Będzie mógł, oczywiście na swoją odpowiedzialność, nawet ją modyfikować. I zawsze to wyłącznie pacjent zadecyduje, co z dokumentacji i czy w ogóle chce udostępnić. Dane będą bezpiecznie przechowywane, by nie zostały wykorzystane niezgodnie z ich przeznaczeniem. Bezpieczeństwo danych jest większe, gdy są przechowywane w zasobach komputerowych, niż gdy pacjent nosi je w teczce lub przechowuje w szufladach. Pieniądze przechowywane w banku, w odróżnieniu od tych w kieszeniach, trudniej zgubić. Sądzę, że niebezpieczeństwo uzyskania danych medycznych przez osoby nieuprawnione jest większe dzisiaj. Czy każdy z nas ma pełną kontrolę nad swoimi danymi medycznymi znajdującymi się w różnych miejscach, tam gdzie mieliśmy wykonywane wszystkie zabiegi?

Pacjentów i aptekarzy irytują nieczytelne recepty. Zrobicie coś z tym?

- Trzeba stworzyć warunki, by w niedalekiej przyszłości uwaga lekarza mogła koncentrować się na leczeniu a nie charakterze pisma czy pilnowaniu wypełniania rubryk, które mogą być wypełnione automatycznie, dzięki danym pamiętanym w systemach komputerowych. Wiemy, że niektórych danych na receptach nie mogą poprawiać farmaceuci, wobec czego pacjent musi wrócić do gabinetu i prosić o prawidłowo wystawioną receptę. Jest to strata czasu i pacjenta, i lekarza. Dlatego przewidujemy w ramach realizowanych projektów udostępnienie usługi elektronicznej recepty. W takim systemie e-recepta wypisana przez lekarza będzie na życzenie pacjenta dostępna elektronicznie na komputerze w aptece. Dzięki temu zniknie problem braku niektórych danych na recepcie i zostanie skutecznie rozwiązany problem nieczytelności nazw leków. Przy okazji wzorem dobrych praktyk w innych krajach zakładamy, że lekarz w tym procesie będzie wspomagany przez komputerowy system doradczy w zakresie podejmowanych decyzji terapeutycznych. Dodatkową korzyścią z wdrożenia usługi elektronicznej recepty będzie lepsze wykorzystanie środków publicznych (np. na refinansowanie kosztów leków) poprzez zmniejszenie prawdopodobieństwa nadużyć, np. na skutek przedstawiania w aptece sfałszowanych recept.



Kiedy doczekamy się e-recept?

- Jesteśmy w trakcie konkursu na wdrożenie prototypu tej usługi. Rozpocznie się ono w trzecim kwartale tego roku w jednym lub dwóch wybranych powiatach i w jednym większym mieście Wielkopolski. Po fazie prototypowej przyjdzie czas na pilotaż i wdrożenie systemu w całej Polsce. Oczywiście papierowe recepty też będą funkcjonowały, ale z biegiem czasu większość Polaków odkryje zalety rozwiązania elektronicznego i będzie z niego korzystała. Papierowe recepty będą funkcjonowały dopóty, dopóki będzie taka potrzeba.



Nie boi się pan, że wszystko się rozbije o pieniądze? Platforma będzie działać tylko wtedy, gdy podepną się do niej szpitale i lekarze. A oni twierdzą, że ich na to nie stać.

- Na informatyzację ochrony zdrowia mamy w sumie 800 mln zł, ale nie ma w tym bezpośrednio pieniędzy na systemy informatyczne dla szpitali czy lekarzy. Jeśli jednak pokażemy w czytelny sposób i z odpowiednim wyprzedzeniem, jakie są wymogi techniczne i standardy po stronie centralnej, to menedżerowie opieki zdrowotnej będą mieli na czas jasny komunikat, do czego i w jakim czasie trzeba się dostosować, by uzyskać przewidywane korzyści. Jeżeli ktoś takich działań nie wykona, to musi się liczyć z niską w dłuższej perspektywie efektywnością swoich działań. Kto zostanie w miejscu, ten będzie się cofał, a kto wykorzysta szansę, w perspektywie czasowej sporo zaoszczędzi. Są na to dowody w postaci m.in. wyników badań przeprowadzonych w krajach Unii Europejskiej, gdzie takie systemy funkcjonują.

*Leszek Sikorski - dyrektor Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, instytucji administracji rządowej powstałej z inicjatywy resortu zdrowia, a mającej za zadanie zinformatyzować polski system ochrony zdrowia. Absolwent Akademii Medycznej w Poznaniu, doktor nauk medycznych, chirurg. Był m.in. dyrektorem Szpitala Klinicznego nr 1 w Poznaniu, szefem Departamentu Zdrowia w wielkopolskim urzędzie marszałkowskim oraz ministrem zdrowia. Działa m.in. w Towarzystwie Opieki Paliatywnej i Hospicyjnej.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3.8

24 głosy