Od Azerbejdżanu premier Donald Tusk rozpoczął wczoraj swoją pierwszą wizytę w państwach Kaukazu. W Baku rozmawiał z premierem Azerbejdżanu Arturem Rasizade, prezydentem Ilhamem Alijewem i przewodniczącym parlamentu Oktajem Asadowem. Jednym z kluczowych tematów była energetyka.
Już od kilku lat
Polska rozmawia o dostawach azerskiej ropy, która miała płynąć do Płocka i Gdańska przedłużoną z Ukrainy rurą Odessa - Brody. Po wczorajszych rozmowach Tusk stwierdził, że jest moment, by nadać tej inicjatywie nowy impet. - Azerbejdżan i Polska są zainteresowane sfinalizowaniem ropociągu Odessa - Brody - Gdańsk. Te zadania, które stały przed Polską, zostały rzetelnie wykonane, ale powodzenie tego przedsięwzięcia zależy od większej liczby państw - powiedział premier cytowany przez PAP. W czwartek Tusk będzie w Gruzji, która także uczestniczy w projekcie dostaw azerskiej ropy do Europy Środkowej. Gruzję przecina ropociąg, którym surowiec z Baku miał płynąć nad Morze Czarne, skąd tankowce woziłyby go do Odessy.
Władze w Baku są zainteresowane
eksportem ropy przez Polskę, bo z azerskich pól naftowych płynie coraz więcej surowca. Kilka godzin przed przylotem Tuska do Azerbejdżanu tamtejszy państwowy koncern naftowy SOCAR ogłosił, że wyda do 6 mld dol. na eksploatację nowych złóż. Już w zeszłym roku z azerskich szybów popłynęło 50,4 mln ton ropy, dwa razy więcej, niż zużywa Polska. W tym roku wydobycie wzrośnie do 55 mln ton, a nowe złoża dadzą kolejne 3 mln ton po 2013 r.
SOCAR to wspólnik międzynarodowej spółki Sarmatia z siedzibą w
Warszawie, która zajmuje się przygotowaniem dostaw azerskiej ropy do Europy Środkowej. Udziałowcami Sarmatii są też państwowy polski koncern PERN i państwowe firmy ropociągowe z Gruzji, Ukrainy oraz Litwy. Sarmatię powołano z inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Pod koniec stycznia Sarmatia podpisała wstępną umowę o 495 mln zł z funduszy UE na budowę przedłużenia ropociągu Odessa - Brody do Polski. - Wkrótce złożymy do UE notyfikację pomocy publicznej, a do końca miesiąca ogłosimy
przetarg na przygotowanie studium wykonalności inwestycji i raportu o oddziaływaniu na środowisko - powiedział "Gazecie" prezes Sarmatii Marcin Jastrzębski.
Polska deklarowała też poparcie dla budowy gazociągu Nabucco, który przez Turcję ma transportować do Europy kaspijski gaz, przede wszystkim z Azerbejdżanu. W lutym na szczycie energetycznym Europy Środkowej w Budapeszcie premier Tusk podpisał deklarację o utworzeniu "trójkąta gazowego bezpieczeństwa". Jednym z ramion tego trójkąta jest gazoport w Świnoujściu, a innym - Nabucco. Wczoraj pojawiły się szanse na zwiększenie dostaw azerskiego gazu do Nabucco. Porozumienie o eksploatacji złóż kaspijskich zawierających do 300 mld m sześc. gazu podpisał w Baku niemiecki koncern RWE należący do konsorcjum Nabucco.
Gazprom stara się zablokować budowę rury, która złamałby jego monopol w Europie Środkowej. Namówił włoską firmę Eni do budowy konkurencyjnej rury South Stream, która przez Morze Czarne ma dostarczać rosyjski gaz do Europy Południowej i Środkowej. A wczoraj na konferencji w Houston szef Eni Paolo Scaroni zaproponował, by połączyć South Stream z Nabucco.
Liczy się tylko ropa? Premier Tusk nie znalazł czasu na rozmowy o prawach człowieka w Azerbejdżanie, choć międzynarodowe organizacje biją na alarm, że reżim Alijewa staje się coraz bardziej represyjny. W grudniu 2009 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję potępiającą władze azerskie za prześladowania niezależnych mediów. Azerbejdżan aktualnie otwiera listę krajów Rady Europy, w których więzi się najwięcej dziennikarzy.
Razi Nurullajew, wiceprzewodniczący opozycyjnego Ludowego Frontu i sekretarz ds. międzynarodowych partii, wiąże milczenie Tuska z kwestią współpracy energetycznej, która dla Warszawy jest priorytetem. - Polska przez długie lata walczyła o niepodległość i przeszła trudną drogę od komunizmu do demokracji. Szkoda, że kiedy już udało się tego dokonać, polskie władze ignorują walkę o demokrację w Azerbejdżanie. Polska poświęciła fundamentalne wolności na rzecz interesów ekonomicznych - mówi Nurullajew. W planie wizyty premiera nie przewidziano spotkań z politykami opozycji czy przedstawicielami organizacji pozarządowych, choć za kilka miesięcy w Azerbejdżanie odbędą się
wybory parlamentarne.