Biznes Ludzie Pieniądze

Chmury nad ukraińskimi złożami PGNiG

Andrzej Kublik
11.03.2010 , aktualizacja: 11.03.2010 19:51
A A A Drukuj
Na Ukrainie zamęt wokół złóż eksploatowanych przez spółkę Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Ich los rozstrzygnie nowy rząd Ukrainy, w którym jest wiele osób związanych z RosUkrEnergo - feralnym dostawcą gazu do Polski.
Wczoraj w Kijowie przedstawiciele PGNiG rozmawiali z ukraińskim państwowym koncernem Naftohaz o przyszłości złóż gazu Sachalinskoje. To jedno z największych złóż gazu na Ukrainie, które kryje ok. 15 mld m sześc. surowca - więcej, niż zużywa Polska przez rok. Ich eksploatacją zajmowała się spółka Dewon powołana w 2000 r. przez PGNiG i ukraińskie firmy. Nasz koncern ma 36,4 proc. akcji i jest jej największym akcjonariuszem.

Przed laty PGNiG zamierzało sprowadzać ze swoich złóż na Ukrainie do 1 mld m sześć. gazu rocznie i nawet podpisało w tej sprawie umowę ramową do 2020 r. z Naftohazem. Ale nasze nadzieje się nie spełniły. A nad Dewonem co rusz gromadzą się czarne chmury, bo prawo do eksploatacji złóż chcą przejąć ukraińscy przedsiębiorcy. Nie pomagają nawet ukraińskie kontakty władz Dewonu, w której na czele rady nadzorczej zasiada Witold Fokin, w latach 1991-92 pierwszy premier wolnej Ukrainy.

Mimo to los ukraińskich złóż PGNiG stoi wciąż pod znakiem zapytania. Dewon nie ma koncesji na eksploatację złóż i korzysta z koncesji przyznawanych ukraińskim firmom. Ostatnia taka koncesja wygasła w zeszłym roku i Dewon wstrzymał wydobycie gazu. Wtedy o przejęcie pól eksploatowanych przez spółkę PGNiG zabiegały firmy związane z Ihorem Kołomojskim, jednym z najbogatszych Ukraińców.

Kolejną niespodziankę ukraińskiej spółce PGNiG zgotowała była premier Ukrainy Julia Tymoszenko, która została odwołana w zeszłym tygodniu. Tuż przed tą dymisją rząd Ukrainy polecił ministerstwu środowiska, by przekazał Naftohazowi prawa do eksploatacji sachalińskich złóż - napisał w środę "Kommiersant Ukrainy". Dziennik cytował Tymoszenko: - Złoże sachalińskie to największe złoże, które może dać Ukrainie tani gaz rodzimej produkcji. Wreszcie wyrwaliśmy koncesję na to złoże i zwróciliśmy ją państwowemu Naftohazowi.

Na wczorajszym spotkaniu w Kijowie Naftohaz zapewniał Polaków, że już mają koncesję. - Pokazywali nam ją przez stół - powiedział "Gazecie" prezes Dewonu Andrzej Dyzmański, ale nie traci optymizmu. - Złożyliśmy Naftohazowi ofertę powołania nowego joint venture i mam nadzieję, że wkrótce dojdziemy do porozumienia.

Dyzmański przyznał jednak, że negocjacje mogą się przeciągać, jeśli Naftohaz postawi warunki niepozwalające Dewonowi spłacać długów zaciągniętych na inwestycje. Przed rokiem PGNiG informował, że ukraińska spółka jest mu dłużna 5 mln zł.

- Zależy nam, by Dewon wznowił wydobycie gazu i mógł się dalej rozwijać - powiedziała wczoraj "Gazecie" Elżbieta Kossak, szef przedstawicielstwa PGNiG w Kijowie.

Przyszłość ukraińskiej inwestycji PGNiG jest teraz w rękach Kijowa, bo Naftohaz to państwowa firma. Wczoraj parlament Ukrainy powołał nowy rząd kierowany przez premiera Mykołę Azarowa. Tekę ministra energetyki objął Jurij Bojko, który zajmował to stanowisko trzy lata temu w rządzie Wiktora Janukowycza, obecnego prezydenta. Wcześniej Bojko był szefem Naftohazu i promował RosUkrEnergo (RUE) - spółkę Gazpromu i ukraińskiego przedsiębiorcy Dmytro Firtasza. Przez kilka lat RUE było jednym z największych dostawców gazu do Polski, ale w 2009 r. nie wywiązało się z umowy, zmuszając PGNiG do zwiększenia importu od Gazpromu.

Jednym z nowych szefów Naftohazu zostanie Ihor Woronin, b. szef ukraińskiej spółki RUE. Za osobę związaną z RUE uchodzą także Siergiej Liewoczkin, szef administracji Janukowycza, i przedsiębiorca Walerij Choroszkowski powołany wczoraj na szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy