"Bruksela każe montować w samochodach tylko oryginalne części" - obwieścił "Dziennik Gazeta Prawna", oskarżając Komisję Europejską, że chce ograniczyć liberalizację na rynku samochodowym, aby kosztem kierowców napchać kabzy koncernom motoryzacyjnym.
Te groźby są przede wszystkim mocno na wyrost. Bo Komisja Europejska nie wprowadziła jeszcze żadnych nowych regulacji dla rynku samochodowego. Prawdą jest tylko to, że KE pracuje nad takimi przepisami. Bo jeśli ich nie wprowadzi, to odzyskają moc przepisy sprzed 2002 r., które mocno ograniczały konkurencję na rynku sprzedaży nowych aut i napraw gwarancyjnych.
Realizacja Andrzej Chećko
Czytaj też:
"DGP": W autach tylko części oryginalne KE przyznaje, że ma dylemat - jak wyważyć interesy konsumentów i koncernów samochodowych. Bo i producenci aut mają mocne argumenty. Na konstrukcję aut wydają rocznie ponad 30 mld euro, najwięcej ze wszystkich branż w Europie. I nic dziwnego, że chcą chronić swoje prawa, przynajmniej w okresie gwarancji - przez dwa czy trzy lata, kiedy ponoszą odpowiedzialność za jakość swoich produktów. To powszechna praktyka. Emocji "Dziennika Gazeta Prawna" nie budzi jednak to, że lodówkę czy komputer w okresie gwarancji również należy naprawiać w autoryzowanym serwisie. Komisja Europejska zapowiada przy tym, że nie chce zapewnić monopolu autoryzowanym serwisom na naprawy aut także w czasie gwarancji.
Takich aut jest w Polsce w ogóle bardzo mało. Bo nowych samochodów sprzedaje się w Polsce coraz mniej, a nasze drogi zalewają miliony używanych aut z Zachodu. Konkurencji na tym rynku nie brak, ale czy panuje tu także przejrzystość i dobro konsumenta, o które tak martwi się w przypadku napraw gwarancyjnych "Dziennik Gazeta Prawna"?