Kryzys na świecie z wielkim impetem uderzył w europejski przemysł samochodowy. W zeszłym roku za bramy fabryk motoryzacyjnych w UE wyjechało 13,4 mln samochodów osobowych, o 13 proc. mniej niż rok wcześniej. W 2009 r. wyprodukowano najmniej aut w UE od 14 lat - ogłosiło w specjalnym raporcie Stowarzyszenie Europejskich Producentów Samochodów (ACEA).
Polskiej
motoryzacji udało się ominąć ten kryzys. W zeszłym roku z taśm montażowych polskich fabryk zjechało 819 tys. samochodów osobowych, czyli o 2,7 proc. mniej niż rok wcześniej. Spadek produkcji aut w Polsce był więc dużo niższy od średniej w całej UE. Dzięki temu utrzymaliśmy pozycję szóstego producenta aut w Europie, wyprzedzając Włochy i Belgię.
Ten sukces zawdzięczamy głównie tyskiej fabryce Fiata, która w zeszłym roku pobiła rekord, produkując ponad 600 tys. samochodów. A rozchodziły się one jak ciepłe bułeczki, bo rządy połowy państw UE przyznawały nabywcom nowych aut premie w zamian za złomowanie starych pojazdów. Najbardziej opłacało się wykorzystać premie na zakup tanich samochodów, takich właśnie jak fiaty z Tychów.
- W tym roku produkcja samochodów osobowych w Polsce powinna utrzymać się na poziomie zeszłego roku - ocenia Rafał Orłowski z firmy AutomotiveSuppliers.pl. Co prawda przedstawiciele Fiat Auto Poland liczą się w tym roku z niewielkim spadkiem produkcji do 580 tys. sztuk, ale za to w fabryce
Opla w Gliwicach coraz szybciej rozkręca się rozpoczęta pod koniec zeszłego roku produkcja nowego Opla Astry IV. W zeszłym roku z powodu kryzysu zakład w Gliwicach pracował na pół gwizdka. W tym roku dzięki nowej Astrze wyprodukuje 130-140 tys. samochodów, jak ocenia Orłowski.
Ze statystyk wynika, że te prognozy mają wszelkie szanse na to, by się spełnić. Wczoraj firma Samar poinformowała, że w lutym w polskich fabrykach wyprodukowano 72,6 tys. samochodów osobowych, o 5 proc. więcej niż w styczniu i o jedną szóstą więcej niż przed rokiem. Dane Samaru potwierdzają też poprawę sytuacji w gliwickich zakładach Opla. Od początku roku z taśm tych zakładów zjechało 21,8 tys. aut, o dwie trzecie więcej niż przed rokiem. A nowa Astra stanowi już połowę produkcji Gliwic.
Jeszcze większe sukcesy w czasie kryzysu odnoszą polskie fabryki autobusów. W 2009 r. produkcja autobusów w państwach UE zmalała o 12 proc., licząc rok do roku. Tymczasem w Polsce ich produkcja wzrosła o 5,5 proc. - więcej niż w Szwecji, która jako jedyne po Polsce państwo UE mogła się pochwalić w zeszłym roku wzrostem produkcji autobusów.
Dzięki temu
Polska umocniła się na pozycji trzeciego producenta autobusów w UE, którą po raz pierwszy zajęliśmy dwa lata temu.
Za sukcesami naszych fabryk samochodów nie nadąża jednak polski rynek samochodowy. W zeszłym roku Polacy kupili ok. 270 tys. nowych aut (o 15 proc. mniej niż rok wcześniej), a jednocześnie sprowadzili prawie 700 tys. używanych pojazdów. To sprawia, że tworzy się prawdziwa przepaść ekologiczna między polską i europejską
motoryzacją.
W zeszłym roku w 15 państwach starej UE już jedną czwartą sprzedaży aut stanowiły ekologiczne auta, które emitują nie więcej niż 120 g CO2/km. Natomiast 23 proc. przypadało na auta, które uchodzą za najmniej ekologiczne, bo emitują ponad 160 g CO2/km - podaje ACEA. Tymczasem w efekcie żywiołowego importu starych pojazdów przeciętne auto w Polsce ma około 15 lat. A według ACEA w 1995 r. w Europie sprzedano tylko 2
samochody, które emitowały mniej niż 120 g CO2/km. Natomiast 80 proc. sprzedaży przypadało na auta uchodzące dziś za ekologiczne potwory, bo emitują ponad 160 g CO2/km.