O planach wysłania wniosku do Komisji Europejskiej śląskie spółki węglowe poinformowały kilka dni temu. Chcą powstrzymać
import węgla, który w coraz większej ilości zdobywa polski rynek. W zeszłym roku wjechało do naszego kraju ok. 10 mln ton, czyli 15 proc. całego polskiego wydobycia. Najwięcej węgla trafia do nas z Rosji, a tamtejszy potentat SUEK założył nawet spółkę w Polsce. Elektrownie kupują rosyjski węgiel, bo jest tańszy i lepszej jakości. - Kupujemy go po cenach światowych, a śląskie kopalnie kontraktów po cenach światowych zawierać nie chcą - tłumaczą energetycy.
Jak polskie kopalnie zamierzają udowodnić dumping? - Oceniamy, że węgiel ze Wschodu jest w taki czy inny sposób subsydiowany przez państwo. Nie w postaci bezpośrednich dopłat do produkcji, ale chociażby cen energii elektrycznej, ropy, kosztów transportu - mówił Mirosław Kugiel, prezes Kompanii Węglowej, największego producenta polskiego węgla.
Polska na żądanie górników już raz wprowadziła cła na rosyjski węgiel - w 2000 r. Ale tym razem sama zrobić tego nie może - polityka celna do domena całej UE.
Wniosek do Brukseli ma zostać wysłany do końca roku. Jeśli firmom uda się go sklecić, to zbada go Komisja Europejska. Potem przedstawi swe propozycje Radzie UE, czyli wszystkim krajom, a te mogą nałożyć cła. -Nie sądzę, żeby ktokolwiek poza Polską głosował za cłami, wszyscy są importerami węgla - powiedział nam wysoki rangą przedstawiciel rządu. I rzeczywiście, spośród 27 krajów UE węgla nie importuje tylko
Słowenia. A 30 proc. węgla przywożonego do Unii pochodzi z Rosji.
Jeden z menedżerów z branży górniczej zdradza, że zamieszanie wokół węgla rosyjskiego wywołała Kompania Węglowa, która przekonała inne spółki węglowe. - Cała ta awantura to zasłona dymna, która ma uspokoić związkowców i odsunąć uwagę od prawdziwych problemów firmy. Kompanię dopiero w tym roku dopadł prawdziwy kryzys. Część kopalń notuje potężne straty, a za chwilę górnicy zaczną domagać się podwyżek. Trzeba było więc znaleźć temat zastępczy, czyli rosyjski węgiel - przekonuje nasz rozmówca.
- Rosyjskie górnictwo jest w rękach prywatnych i nikt nie mógłby sobie pozwolić na sprzedaż poniżej kosztów - mówi Jarosław Zagórowski, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej. - Prawdopodobnie dotują jednak transport kolejowy, co automatycznie wpływa na niższe koszty rosyjskiego węgla. Ale udowodnienie tego faktu będzie trudne albo wręcz niemożliwe - mówi Zagórowski.
Poza polskimi spółkami nikt w naszej organizacji nie oskarżał Rosjan o dumping - powiedział nam Thorsten Diercks, sekretarz stowarzyszenia Eurocoal, organizacji zrzeszającej producentów węgla w całej Europie.
- Rosyjskie spółki węglowe działają w warunkach rynkowych, nikt do niczego nie dopłaca. Każdy może pisać wnioski, ale nie sądzę, żeby ten miał jakieś szanse - mówi "Gazecie" Borys Krasnożenow, analityk branży z banku Renesans Kapitał. - To takie tupanie nogami, tyle że nikt się go nie przestraszy - stwierdza anonimowo przedstawiciel jednego z importerów rosyjskiego węgla.