Członkowie strefy euro już podczas lutowego szczytu UE w Brukseli zapewnili, że jeśli pogrążona w kryzysie
Grecja będzie potrzebowała pomocy finansowej, to udzielą jej w "sposób skoordynowany". Dziś jest już pewne, że
Bruksela nie zamierza naginać unijnych traktatów, które zakazują takiej pomocy, a Komisja Europejska będzie tylko koordynować kredyty bądź gwarancje kredytowe udzielane Grekom w sposób dwustronny przez Niemców, Francuzów oraz przez inne kraje strefy euro (ten ostatni punkt jest ważny dla niemieckich wyborców zmęczonych pozycją wiecznego płatnika UE).
- Unijny
budżet pozostanie nietknięty. Zresztą szukanie pieniędzy za pomocą narzędzi wspólnotowych, np.
euroobligacji, byłoby zbyt żmudne. A w przypadku Grecji możemy nie mieć tyle czasu - mówią brukselscy dyplomaci.
Na ten mechanizm pomocy kraje euro mogą wyrazić zgodę już w najbliższy wtorek na spotkaniu ministrów finansów. Kiedy zostanie uruchomiony? O ile "zajdzie taka potrzeba" i Grecja o to poprosi. W Brukseli mówi się o kwocie 20-25 mld euro. Jednak ta pomoc (bądź jej kolejne transze) miałaby być ściśle uzależniona od tego, czy Bruksela pozytywnie oceni realizację planu zbijania deficytu finansów publicznych przez
Ateny. Grecja najprawdopodobniej musiałaby zgodzić się na dalsze zacieśnienie monitoringu swej polityki gospodarczej przez Komisję Europejską oraz unijny urząd statystyczny Eurostat.
Grecki kryzys coraz bardziej pcha kraje Unii do zacieśnienia koordynacji polityki finansowej, aby uniknąć przyszłych zagrożeń dla stabilności wspólnej waluty. - Musimy wyciągnąć wnioski z przypadku Gracji. To nie może się powtórzyć. Powinniśmy wykorzystywać dostępne narzędzia dyscyplinujące i myśleć o stworzeniu kolejnych - ogłosił wczoraj niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble na łamach dziennika "Financial Times". Jego kolejny tekst na temat powołania Europejskiego Funduszu Walutowego uznano wczoraj w Brukseli za sygnał, że pomimo oporów, m.in. ze strony szefa Bundesbanku, kanclerz Angela Merkel ma poparcie swych politycznych sojuszników w Niemczech na forsowanie pomysłu powołania EFW.
Schäuble postuluje, aby krajom psującym euro zawieszać dotacje z funduszy spójności (ta propozycja miała dotychczas charakter nieformalny). Po przyszłych zmianach unijnego prawa, które pozwoliłyby powołać EFW, maruderom zawieszano by prawo głosu w sprawach obszaru euro. - Kiedy kraj strefy euro byłby definitywnie niezdolny do konsolidacji swego budżetu i przywrócenia konkurencyjności, powinien - w skrajnych wypadkach - opuścić unię walutową, pozostając członkiem UE - proponuje minister Schäuble,
Powołanie EFW to perspektywa kilku lat. Wymaga zmiany traktatów, lecz Bruksela - prócz ratowania Greków - pracuje też m.in. nad średnioterminowym planem zacieśnienia rygorystycznego nadzoru budżetowego nad członkami grupy euro, który przedstawi zapewne już w kwietniu.
- Jesteśmy w przełomowym punkcie. Jeśli upadnie Grecja, upadniemy wszyscy. To może trwale zaszkodzić wiarygodności Unii Europejskiej. Przecież euro to nie tylko walutowa ugoda, lecz także jeden z kluczowych projektów politycznych UE - mówi Olli Rehn, komisarz UE ds. gospodarczych i walutowych.