Ofertę kredytów ze stała marżą mBank i
Multibank promują już od tygodnia. Nowa promocja jest oparta na stałych, niezmiennych stawkach - 2 proc. dla kredytów w złotych i 2,5 proc. dla euro. Wysokość stawek jest niezależna od LtV (stosunku kwoty kredytu do wartości
nieruchomości) oraz od kwoty kredytu. Dodatkowo mBank i Multibank nie pobierają prowizji za udzielenie kredytu.
Stała, taka sama dla wszystkich marża kredytowa na pierwszy rzut oka upraszcza i uatrakcyjnia ofertę - klient od razu wie, ile będzie go kosztował kredyt, i uniknie niemiłych niespodzianek, takich jak podwyższenie marży w ostatniej chwili z powodu zmiany wyceny
mieszkania przez bankowego rzeczoznawcę.
Czytaj o takich przypadkach:
Z rzeczoznawcą zabawa w kotka i myszkę, czyli bank chwyta klienta za gardło W dodatku 2 proc. marży dla kredytów w złotych i 2,5 proc. marży dla kredytów w euro to znacznie mniej, niż oferuje przeciętnemu klientowi większość banków. "Gazeta" postanowiła przyjrzeć się promocyjnej ofercie bliżej. Okazuje się, że stałe stawki marż obowiązują tylko w połączeniu pakietem ubezpieczeń. Trzeba wykupić ubezpieczenie na życie oraz ubezpieczenie na wypadek choroby (to ostatnie nosi kuszącą nazwę Pewna Spłata) oraz spełnić kilka innych warunków: założyć w banku konto osobiste, przelewać na nie pensję i płacić za zakupy kartą wydaną przez bank.
Ile kosztuje spełnienie tych wszystkich warunków? Konto i karta mogą być w mBanku i Multibanku darmowe, gorzej z ubezpieczeniami. Załóżmy, że klient pożycza 300 tys. zł na 30 lat i jest to kredyt w złotych bez wkładu własnego, z promocyjną marżą 2 proc. Polisa na życie dołączona do pakietu kosztuje 1-2 proc. wartości kredytu przez pierwsze dwa lata, a później 0,02 proc. miesięcznie od stanu zadłużenia. Drugie ubezpieczenie - Pewna Spłata - to koszt rzędu 7 proc. miesięcznej raty.
Zobacz też
blog Macieja Samcika:
Stała marża i rafy w pakiecie. Sprawdź ile naprawdę zapłacisz za kredyt hipoteczny w mBanku i Multibanku Wyjściowa wartość raty (bez uwzględnienia ubezpieczeń) to 1830 zł miesięcznie. Z racji ubezpieczenia na życie (gdyby cena wynosiła np. 1,5 proc. wartości kredytu) trzeba zapłacić za pierwsze dwa lata 4500 zł (czyli - rozkładając na raty - 187 zł miesięcznie). Z tytułu drugiego ubezpieczenia klient zapłaci 128 zł miesięcznej składki.
Oznacza to wzrost raty miesięcznej w ciągu pierwszych dwóch lat spłaty kredytu z 1830 zł do 2145 zł. Czyli do wysokości porównywalnej z ratą kredytu z oprocentowaniem 7,75 proc. "Prawdziwa" marża kredytu wynosi więc nie 2 proc., lecz 3,6 proc. Te wyliczenia są pewnym uproszczeniem, bo ubezpieczenie na życie płaci się nie w ratach, lecz z góry. Po dwóch latach cena ubezpieczenia na życie spada, a po pięciu latach oba ubezpieczenia przestają być obowiązkowe.
Jak nasze obliczenia komentują banki? Czy klienci nie są wprowadzani w błąd? Rzecznik mBanku Krzysztof Olszewski uważa, że nie ma sensu przeprowadzać takich obliczeń: - Uważam, że nie powinno się porównywać kredytu z ubezpieczeniami z kredytem z marżą 3,6 proc., ponieważ przy opcji ubezpieczeń klient mimo wszystko korzysta jeszcze z wartości dodanych. W przypadku śmierci jego kredyt zostanie spłacony; ma także możliwość skorzystania ze świadczenia, dzięki któremu zostanie spłaconych do 12 rat miesięcznych kredytu np. w przypadku choroby. Poza tym nie jest pobierana prowizja za udzielenie kredytu - mówi Olszewski. I dodaje: - Klient może też wybrać kredyt bez tych ubezpieczeń. Wtedy po prostu marża zostanie podwyższona.
Czytaj też:
Prowizje za aneksy: bankowa żyła złota. Zapłacisz nawet 20.000 zł prowizji!