Biznes Ludzie Pieniądze

Sprawa pędzącej Toyoty: komisja nic nie wykryła

is, AP
15.03.2010 , aktualizacja: 15.03.2010 13:49
A A A Drukuj
Tydzień temu w Toyocie Jamesa Sikesa zablokował się pedał gazu. Przed niekontrolowanym przyspieszaniem uchroniła go dopiero pomoc policji. Komisja, która badała wypadek, stwierdziła, że nie potrafi wytłumaczyć, jak doszło do zdarzenia
Krajowy Urząd ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i Autostrad poinformował w oświadczeniu, że możemy nigdy się nie dowiedzieć, co było przyczyną zdarzenia, które spotkało Jamesa Sikesa.

Inspektorzy próbowali powtórzyć zdarzenie, próbując wszelkich możliwych metod. Jednak dwie godziny testów nic nie dały.

Rzecznik republikańskiego członka Izby Reprezentantów Derrela Issa stwierdził, że stawia to pod znakiem zapytania wiarygodność opowieści Jamesa Sikesa. - Nie mówimy, że się myli czy kłamie, ale że ta sprawa wymaga dalszego śledztwa - stwierdził rzecznik członka Izby Reprezentantów.

Obrońca właściciela Toyoty mówi, że wyniki badań komisji o niczym nie świadczą. - Nie dziwię się, że nie udało im się tego powtórzyć. Mój klient jeździł tym samochodem trzy lata i nigdy wcześniej nic takiego nie miało miejsca - stwierdził John Gomez.

Z powodu informacji o problemach z pedałami gazu Toyota musiała w ostatnich miesiącach wezwać do serwisów ponad 8,5 mln właścicieli różnych modeli aut tej marki. Koncern szacuje, że w związku z zamieszaniem dotyczącym wad w autach tegoroczna sprzedaż może być mniejsza o 100 tys. samochodów.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy