- Jestem bardzo zadowolony z tego wyroku, ale nie chcemy jeszcze odtrąbić zwycięstwa, bo to dopiero orzeczenie pierwszej instancji - mówi Tomasz Czechowicz, prezes i główny udziałowiec MCI. - Myślę, że to ważny element budowy państwa prawa. Powinien służyć tworzeniu takich rozwiązań podatkowych, które będą pozytywne dla firm. To jego największa wartość.
W latach 90. założona m.in. przez Czechowicza firma na zamówienie Ministerstwa Edukacji Narodowej produkowała
komputery dla szkół. Ówczesne przepisy zwalniały z podatku VAT taki sprzęt, pod warunkiem że pochodził z
importu. JTT wysyłało więc komputery do Czech, po czym odkupywało je z niewielką marżą i sprowadzało do Polski. W grudniu 1999 r. inspektor kontroli skarbowej uznał jednak, że importu nie było, a JTT ma zapłacić od tych transakcji 10,5 mln zł podatku VAT i kar.
Zablokowano konto spółki, pieniądze zarekwirowano, a prokuratura oskarżyła władze firmy o oszustwo.
W 2003 r. NSA uchylił jednak decyzję fiskusa i nakazał oddać JTT pieniądze z odsetkami. Oczyścił też właścicieli spółki z zarzutów. Rok później JTT dostało zwrot ponad 20 mln zł, ale było dla niej już za późno, bo w tym samym roku firma musiała ogłosić upadłość.
Tymczasem na przełomie 1999 i 2000 roku fundusz MCI za 10,2 mln zł kupił 40,38 proc. akcji JTT. Ich wartość - wskutek działań fiskusa - spadła i MCI sprzedał je swojej spółce Technopolis jedynie za 45 tys. zł. Stracił więc na tym ok. 10 mln zł.
W 2006 r. MCI złożył więc w sądzie pozew, w którym domagał się od państwa 38,512 mln zł odszkodowania (10 mln zł za straty na wartości akcji, do tego 28,5 mln zł tzw. utraconych zysków, które firma mogła osiągnąć gdyby nie upadek JTT).
Proces zaczął się w marcu 2007 r. Reprezentująca skarb państwa Prokuratoria Generalna przekonywała, że do upadku JTT doszło nie z winy fiskusa, lecz z powodu zapaści branży oraz błędnych decyzji inwestycyjnych.
Sprawa ciągnęła się trzy lata, bo sąd czekał na opinię zespołu biegłych profesora Dariusza Zarzeckiego ze Szczecina. W końcu biegli stwierdzili, że firma JTT upadła wyłącznie przez błąd urzędników skarbowych. Obowiązek zapłacenia 10 mln zł, jaki fiskus narzucił na tę spółkę, miał związek przyczynowy z pogorszeniem się jej sytuacji, a w konsekwencji na spadek wartości jej akcji. Biegli obliczyli też kwotę, jaką MCI straciło na akcjach JTT. Wyszło im trochę więcej, niż to przedstawia fundusz. - Biegli nie ustalili innych okoliczności, w wyniku których mogła powstać szkoda: ani kryzys na azjatyckich rynkach, ani złe zarządzanie spółką - uzasadniał sędzia Adam Maciński.
- To ważny wyrok - mówi mecenas Łukasz Dziewoński, reprezentujący MCI. - Zarówno z powodu wysokości odszkodowania, jak i tego, że sąd potwierdził, iż akcjonariusze mają prawo do odszkodowania za straty, jakie ponieśli na akcjach spółek w wyniku działań organów podatkowych.
Mecenas Piotr Kaczorkiewicz z Prokuratorii już zapowiedział odwołanie: - Sąd nie wyjaśnił wszystkich wątpliwości, m.in. kwestii wartości akcji w momencie sprzedaży spółce Technopolis. Skarb państwa ma zapłacić 38,512 mln zł plus odsetki od czerwca 2006 roku.