Rynek sprzedaży i napraw samochodów od lat cieszy się w UE specjalnym traktowaniem. Ze względu na gospodarcze znaczenie zwolniono go z niektórych reguł prawa antymonopolowego. Przykładowo producenci samochodów mogą zawierać porozumienia ze
sprzedawcami aut (dilerami) co do ceny i warunków sprzedaży oraz (późniejszej) obsługi sprzedanych aut.
Przez lata te przepisy były tak skonstruowane, że zyskiwały na nich koncerny, a konsumenci cierpieli - bo byli "przywiązani" do drogich fabrycznych serwisów i części zamiennych. Zwłaszcza w okresie, gdy
samochody były na gwarancji.
Dopiero osiem lat temu, przy okazji kolejnej reformy prawa, Komisja poszła w przeciwną stronę. Przyjęte w 2002 r. rozporządzenie dopuściło konkurencję, naprawy mogły być dokonywane w warsztatach niezależnych od koncernów samochodowych i przy użyciu części wyprodukowanych przez niezależnych producentów.
Te przepisy wygasają 31 maja 2010 r., a Komisja kończy pracować nad nowymi. I niechcący wywołała burzę, bo zapowiedziała, że znów chce zmienić reguły.
Niektórzy przedstawiciele niezależnych producentów części i warsztatów zaczęli alarmować, że KE chce odstąpić od zmian sprzed ośmiu lat. Za lobbystami poszły media. - "Kierowco, płać.
Bruksela każe montować w samochodach tylko oryginalne części" - straszył w ubiegły piątek "Dziennik Gazeta Prawna".
Sęk w tym, że Bruksela nie podjęła jeszcze żadnej decyzji i bynajmniej nie chce uderzyć konsumentów po kieszeni. Na odwrót.
- Chcemy więcej konkurencji na rynku. Najważniejszym celem Komisji jest to, by zagwarantować, że konsumenci będą płacili za
samochód i jego naprawy najlepszą cenę - mówi "Gazecie" Amelia Torres, rzeczniczka komisarza ds. konkurencji. - Decyzja zostanie podjęta po Wielkanocy.
Główne zasady pozostaną takie same: • właściciele samochodów nadal będą mogli serwisować je w niezależnych warsztatach i wykorzystywać tzw. zamienniki, czyli nieoryginalne części zamienne; • producenci aut będą musieli udostępniać niezależnym warsztatom informacje techniczne pozwalające na naprawy; • producenci części samochodowych będą mogli sprzedawać je zarówno bezpośrednio do koncernów (i ich sieci dealerskich), jak i na rynku równoległym.
Do rozstrzygnięcia zostało tylko kilka kwestii szczegółowych. - Intencje Komisji są dobre. Ale w jej propozycjach jest kilka luk. Na przykład Komisja nie zdefiniowała, co to są "informacje techniczne", których koncerny muszą udzielać niezależnym warsztatom - mówi Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów. - Po usunięciu tych luk nowe przepisy będą równie dobre co stare - dodaje.