Wynik byłby jeszcze lepszy, gdyby nie rezerwy, jakie spółka musiała utworzyć na odprawy dla zwalnianych pracowników. Pracę w PZU straci w tym roku ponad 2 tys. osób z 15 tys. zatrudnionych. Kolejnych 4,5 tys. dostanie nową umowę.
- Gdyby nie rezerwy, nasz zysk sięgnąłby nawet 4 mld zł - mówi Klesyk. Wynik i tak jest wyższy o 61 proc. od ubiegłorocznego. PZU zawdzięcza go jednak nie dobrej sprzedaży ubezpieczeń, ale głównie inwestycjom. Zarobiło na nich 3,5 mld zł, niemal pięciokrotnie więcej niż w kryzysowym 2008 r.
Sprzedaż polis nie szła już tak dobrze. Z ubezpieczeń majątkowych PZU zebrało 7,8 mld zł, o 5,2 proc. mniej niż przed rokiem. Oznacza to, że spółka nadal traci udziały w rynku ubezpieczeń komunikacyjnych, ale nie tak szybko jak w ostatnich latach.
PZU Życie sprzedało polisy za 9,9 mld zł - o niemal jedną czwarta mniej niż przed rokiem. To efekt wycofywania się ubezpieczyciela z tzw. poliso-lokat. Z ich sprzedaży rezygnują kolejne towarzystwa, bo niewiele się na nich zarabia, a zgodnie z prawem trzeba tworzyć wysokie rezerwy. Lepiej sprzedawały się za to grupowe ubezpieczenia na życie. - To, że zysk będzie bardzo dobry, było do przewidzenia - mówi "Gazecie" Roland Paszkiewicz, dyrektor zespołu analityków CDM Pekao. Jego zdaniem miniony rok pokazał, że PZU jest w stanie generować zyski, tracąc jednocześnie udziały w rynku. - Ale już wkrótce, po debiucie giełdowym, nowi akcjonariusze będą chcieli zobaczyć konkretny plan wzmocnienia działalności ubezpieczeniowej - dodaje.
Debiut PZU planowany jest na połowę maja. Będzie on możliwy dzięki ugodzie między największymi akcjonariuszami ubezpieczyciela - skarbem państwa i Eureko. Zgodnie z nią na giełdę trafi ok. 20 proc. akcji PZU wartych co najmniej 5 mld zł.
Do tej pory PZU miało ogromne ilości gotówki. Te środki inwestowane w obligacje i akcje przynosiły ogromne zyski. Jednak po wypłaceniu w ubiegłym roku 13 mld zł dywidendy PZU nie będzie mogło już inwestować na taką skalę. W kasie ubezpieczyciela co prawda nadal pozostało 10 mld zł, ale większość z nich potrzebna jest na zapewnienie spółce płynności.
- Dlatego w tym roku powtórki ubiegłorocznego wyniku nie będzie - mówi Paszkiewicz. Jego zdaniem PZU, żeby nadal się rozwijać, musi zwiększać sprzedaż ubezpieczeń w tempie co najmniej takim jak konkurenci. - PZU przeżyje, nie wiem za to, czy przeżyją nasi konkurenci - mówi Klesyk. Zapowiada, że nie rezygnuje też z ekspansji zagranicznej. - Ale proszę się nie spodziewać fajerwerków przed wejściem na giełdę - dodaje. Uważa, że wszystko rozstrzygnie się dopiero po decyzji akcjonariuszy o dywidendzie za 2009 r. Zarząd będzie rekomendował wypłatę od 25 do 45 proc. zysku.